 |
www.ulicaprosta.net Forum przy Ulicy Prostej
|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Axanna
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 483
|
Wysłany: Pią Lip 09, 2010 8:32 pm Temat postu: |
|
|
Przebaczenie w tej kwestii jest dla mnie zlozonym pojeciem, bo ja nie wiem... wydaje mi sie, ze nie mam nieprzebaczenia, ale nie moge powiedeziec, zebym nie miala wcale zadnego zalu i bolu na wspomnienie tego wszystkiego, przez co musialam przejsc...
Jednak mimo wszystko mysle, ze przebaczylam, poniewaz nie mam w sercu nienawisci, nie zycze niczego zlego, ani nie pragne zemsty... wrecz przeciwnie, czasem - teraz juz nie tak czesto i intesywnie jak kiedys - modle sie do Boga o przebacznie i ratunek dla zagubionej duszy...
A jezeli chodzi o kryzys w malzenstwie, to sie pojawil on akurat wtedy, gdy sie nawrocilam i przestalam palic, a zamiast lazic z mezem na piwo, zaczelam chodzic do Kosciola - co do czego on akurat nie wyrazil sprzeciwu, chociaz mi powiedzial raz albo dwa, ze wolalby zebym byla taka jak wczesniej, do nawrocenia - co mnie wtedy bardzo zdziwilo, bo uwazalam, ze stalam sie bez dwoch zdan lepsza...
To wtedy to on zaczal na piwo chodzic sam i potem to juz bylo coraz gorzej...
No i powtorze - nie bede szukala zadnych przyczyn w sobie, wystarczy ze jest wielu innych, chetnych do poszukania tych przyczyn we mnie - od lat to robili i robia... Ja sie zdaje sprawe, ze nie jestem idealem, ale mimo wszystko uwazam i bede nadal tak uwazala, ze na cos takiego, co sie stalo, nie ma zadnych przyczyn...
A gdyby chodzilo tylko o kryzys w malzenstwie, to mozna byloby nad tym popracowac i go przezwyciezyc - ale tutaj wysilkow jednego po prostu nie wystarczy... wiem to z praktyki - potrzeba dwojka chetnych.
Nawet gdy mi powiedzial, ze "ma kogos i chce rozwodu" - plakalam i prosilam by sie upamietal, deklarowalam ze gotowa jestem wszystko wybaczyc i pytalam, co mam zrobic, zebym byla lepsza - nie umial odpowiedziec nic... Zarowno w sadzie, kiedy podal na rozwod i kiedy sedzia go pytal dlaczego sie rozwodzi, nie umial odpowiedzic nic, nawet wtedy, kiedy sedzia powiedazial, ze jezeli nie poda zaraz przyczyny rozwodu, to wyjdzie z sali zonaty - no i wyszedl zonaty, bo nie chcial mowic o kochance... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Róża

Dołączył: 06 Cze 2010 Posty: 119 Skąd: dolnośląskie
|
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 8:56 am Temat postu: |
|
|
| Axanna napisał: | Przebaczenie w tej kwestii jest dla mnie zlożonym pojęciem, bo ja nie wiem... wydaje mi sie, ze nie mam nieprzebaczenia, ale nie moge powiedzieć, żebym nie miala wcale żadnego żalu i bólu na wspomnienie tego wszystkiego, przez co musialam przejść...
|
Axanno,pozwól,że napiszę tu część z mojej prywatnej wiadomości do Ciebie..nt kwestii jak ja rozumiem proces przebaczenia:
Diabeł skrzętnie dba o to aby nasze zranienia były miejscami,w których tkwią jego haczyki...kiedy trzeba on pociąga za sznurek i...boli!
Bóg tak bardzo pragnie,abyśmy żyli bez tych "haczyków"...tak aby wróg nie miał za co pociągnąć-wtedy akcja nie wywoła reakcji...tylko będzie -MIŁOŚĆ...
Ciągle się tego uczę i uczyć będę-wolności
Czasem jest tak,że coś udaje się "rozsupłać" i wyjasnić,a czasem pozostaje tylko(albo aż) przebaczenie.
Rozpoznajemy je(tzn,że przebaczyliśmy) właśnie po tym,że już nie boli,kiedy ktoś dotyka tego gdzie byliśmy zranieni.
Dopóki odczuwamy ból...dopóty potrzbujemy w tej kwestii uzdrowienia...i Lekarza  _________________ "Pocieszajcie,pocieszajcie mój lud,mówi wasz Bóg!"
Iz.40,1 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Axanna
Dołączył: 19 Mar 2008 Posty: 483
|
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 6:49 pm Temat postu: |
|
|
Chcialam jeszcze tu napisac pare slow, kochanej Rozy...
Ja zrobilam co moglam, przebaczylam jak umialam, naprawde, modlilam sie.... Nie umiem zrobic tak, zeby mi nie bolalo... Moze gdyby nie przesladowania - bardzo perfidne, krzywdzace i intensywne - tej kobiety, to bym dawno juz bym zapomniala... nie wiem tego...
Co do przyszlosci - pisalas gdzies, juz sie pogubilam gdzie - to jakos szaro to widze... Moze kiedy przyjdzie nowe niebo - to jest moja najbardziej wartosciowa realna nadzieja... reszta nie wyglada za ciekawe, zebym snula jakies plany... byleby wytrwac w Panu - o to sie modle...
Dziekuje ci, Rozo, jestes bardzo kochana siostra, mimo ze musi byc ci ciezko w zyciu prywatnym - brak wlasnego mieszkania, firma, kontrahenci, rachunki, oplaty, terminy, klijeci, reklamacje itp.itp. - jak ja dobrze znam ten bol... Niech Pan cie wesprze, siostro, ujmie za reke i poprowadzi, zeby wszystko sie ukladalo pomyslnie - z serca ci tego zycze. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Róża

Dołączył: 06 Cze 2010 Posty: 119 Skąd: dolnośląskie
|
Wysłany: Sob Lip 10, 2010 8:12 pm Temat postu: |
|
|
| Axanna napisał: | | ... Nie umiem zrobic tak, zeby mi nie bolalo... . |
Bóg umie tak zrobić...Ty to wiesz przecież
Nie potrzebują Lekarza ci co sie dobrze mają...
| Axanna napisał: | | .Niech Pan cie wesprze, siostro, ujmie za reke i poprowadzi, zeby wszystko sie ukladalo pomyslnie - z serca ci tego zycze. |
Dziękuję...z całego serca dziękuję  _________________ "Pocieszajcie,pocieszajcie mój lud,mówi wasz Bóg!"
Iz.40,1 |
|
| Powrót do góry |
|
 |
agnieszkas
Dołączył: 20 Maj 2010 Posty: 222
|
Wysłany: Nie Lip 11, 2010 2:46 pm Temat postu: |
|
|
Prowadził mnie i zawiódł do ciemności, gdzie nie ma światła.
Tylko przeciwko mnie zwraca dzień po dniu swoją rękę.
Zniszczył moje ciało i skórę, połamał moje kości.
Spiętrzył wokół mnie wysoko gorycz i mozół.
Kazał mi mieszkać w ciemnościach jak dawno zmarłym.
Zagrodził mi wyjście, zakuł w ciężkie kajdany.
A choć krzyczę i błagam, nieczuły jest na moją modlitwę.
Moje drogi zagrodził kamieniem ciosanym, poplątał moje ścieżki.
Czyha na mnie jak niedźwiedź, jak lew w ukryciu.
Moje drogi zrobił krętymi, mnie zaś nieużytkiem, doprowadził mnie do obłędu.
Naciągnął swój łuk i wziął mnie za cel swoich strzał.
Przebił moje nerki strzałą ze swojego kołczana.
Stałem się pośmiewiskiem dla całego mojego ludu, ich pieśnią szyderczą na co dzień.
Nasycił mnie goryczą, napoił piołunem.
Starł na krzemieniu moje zęby, wdeptał mnie w popiół.
Mojej duszy odebrał spokój, tak że zapomniałem, co to jest szczęście.
I myślałem: Przepadła moja siła żywotna i moja nadzieja w Panu.
Wspominanie własnej niedoli i udręki to piołun i trucizna.
Moja dusza bezustannie to wspomina i trapi się we mnie.
To biorę sobie do serca i w tym moja nadzieja,
niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie jego nie ustaje.
Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja.
Pan jest moim działem, mówi dusza moja, dlatego w nim mam nadzieję.
Dobry jest Pan dla tego, kto mu ufa, dla duszy, która go szuka.
Dobrze jest czekać w milczeniu na zbawienie Pana
Treny 3:2 - 26.
„Na co może uskarżać się człowiek, póki żyje? Niech się uskarża na swoje grzechy! Doświadczajmy i badajmy nasze drogi i nawróćmy się do Pana!" _________________ Po prostu z Jezusem żyć,
Zwyczajnie, bez wielkich słów,
Każdy dzień powierzać Mu,
Stale przy Nim być.
http://brass3.wrzuta.pl/audio/039EVOjjHEv/tomasz_zoltko_-_po_prostu_z_jezusem_zyc |
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|