www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Pt gru 06, 2019 6:57 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 120 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Antydepresanty
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 10:01 am 
Offline

Dołączył(a): Pt maja 06, 2005 12:18 am
Posty: 1266
Chciałabym poznać Wasze zdanie.Może doświadczenia.I jak widzicie to w świetle Bożego Słowa.
Chodzi mi o problem depresji i leczenia jej antydepresantami.
Coraz częściej spotykam się z tym :cry: wśród sióstr i braci.

_________________
Arkę Noego budowali amatorzy a Titanica profesjonaliści.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 11:21 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Kiedyś byłam ich "przyjacielem" z przekonania. Powoli, gdy zaczęłam rozumieć z czym sa zwiazane [z jakimi założeniami] zaczęłąm rozumieć zwodniczość przyzwolenia na ich stosowanie i cała naukę jaka stoi za twierdzeniem o ich "błogosłąwieństwie" jako rozwiązaniu "problemu".

Jak to widzę teraz?
I one jako "metoda"[sposób] mają na celu zapobieżenie ludzkiemu, subiektywnie odczuwanemu "brakowi dobrostanu". O ile odczuwanie braku jakiegokolwiek "dobrostanu" jest naturalnym odczuciem i towarzyszy nam od urodzenia, a dojrzewanie człowieka polega na umiejętności życia i funkcjonowania w takich sytuacjach i z takimi odczuciami. To wspomaganie lekami, żeby nie cierpieć z takiego powodu widzę jako uczenie, że to nienaturalne dla człowieka. Zaleca się więcterapię z lekami jako ominięcie, wyręczenie, pomaganie w uciekaniu przed lękami, depresją, odrzuceniem, samotnością. Człowieka pewne stany mają prowadzić do szukania JHWH, tak jest w Biblii o tym, wylewania przed Nim serca i jako pojednani z Nim mamy wolę chętną do "uczestniczenia w cierpieniach Pana" .
Oferta pomocy w takiej formie [antydepresantó] to komunikat: możesz pomóc sobie ze zranieniami i zmartwieniami, ze swoimi emocjami, w sposób szybszy farmakologicznie [ale też uzależniający]. Nie ma dostatecznie wiarygodnych badań potwierdzających genetyczne podłoże "depresji". Saul miał taki stan, ale on akurat - jakby to powiedzieć- zaczął żyć przeciw JHWH, więc sam fakt opisu w Biblii depresji, to nie dowód, że prochy albo psychoterapia to dobry lek na całe zło. Jeśli biologicznie konstrukcja ukłądu nerwowego jest taka, że reaguje nieadekwatnie na bodźce działąjące na ten ukłąd, to nie znaczy, że należy podać środek, który przytępi reakcję na bodźce. Podnieść serotoninę można w naturalny sposób. Czytałąm opracowanie świeckich psychiatró, któzy zbadali na pacjentach, że 30 minutowy wysiłek fizyczny [aż do mokrego potu] 2-3 razy w tygodniu zabezpiecza organizm przed brakiem tejże serotoniny i nie dopuszcza do zaburzeń depresyjnych. W zależności od kondycji i potrzeb zalecali zwiększenie lub zmniejszenie częstotliwości. A brak funduszy na zajęcia w klubie proponowali zastąpić zwykłą najlepiej sensowną pracą. Nie mogłam na szybko znaleźć linka, ale myślę, że to nie jest ważne, bo widzimy chyba że dziś człowiek jest wyręczany od pracy przez udogodnienia techniczne, wzmianki o "sola fide" traktuje jako czyjeś zboczenie. Psychiatrzy Ci wskazywali na ludzi, którzy w swoim życiu pracowali fizycznie, i nie obserwowali u siebie takich skłonności depresyjnych. Nauka z Biblii raczej to potwierdza, chociaż nasza natura wzdraga sie, a źle pojeta miłość rodzicielska wyręcza dzieci jak długo ma siłę. To miłe dla dzieci, ale wcale nie szlachetne i nie mądre, według mnie. I bardzo musimy się z meżem pilnować, żeby nie poddać się takiemu przehumanizowaniu w podejściu do wychowania naszych dzieci. Bo im zwyczajnie szkodę zrobimy. Trzylatem miał swoje obowiązki i szedł z tatą, wujem, dziadkie do pracy, widział ich i współuczestniczył na miarę swoich realnych możliwości [2 Kronik 31:16]. Wierzący rodzice mogą wychować dzieci wpajając im niebiblijne rozumowanie o nich jako dzieciach, o ich "prawach do..", o ich "słabiźnie" itp. - to kolejne zagrożenie na przyszłość dla dorosłego człowieka, który woli wierzyć w to, co wygodne dla niego.

Antydepresanty ułatwiją natomiast ominięcie konfrontacji z tym gdzie człowiek w depresji jest w stosunku do JHWH i Bożych praw, oraz czy przyjął naukę, że ma "prawo do zaspokajania potrzeb i zaradzenia odczuwaniu braku dobrostanu", czy też raczej stan ten jest normalnie wpisany w życie człowieka? Co JHWH oferuje w swojej łasce?

"Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, (13) ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. (14) Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was. (15) A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. (16) Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej tym imieniem wielbi Boga. (17) Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie wierzą ewangelii Bożej? (18) A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą? (19) Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje." [ 1P 4:12-19]

"Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą! Sela." [Ps 62:9 Bw]

"Wstań, narzekaj w nocy, na początku straży nocnych, wylewaj jak wodę swoje serce przed obliczem Pana;..." [Lm 2:19 Bw]

Cieszy mnie, że są ludzie odrodzeni, któzy mają zdrowe biblijne podejście do tego i w trosce o bliźnich ostrzegają publicznie:

D.Hunt napisał(a):
Bez wątpienia mózg jako narząd fizyczny jest narażony na różne, nawet poważne uszkodzenia. Jednakże nawet niewierzący psychiatrzy przyznają, iż jest to organ zbyt złożony, aby dało się go precyzyjnie „modyfikować" za pomocą leków. Dr med. Peter R. Breggin, z którego poglądami nie zgadzamy się bynajmniej w całej rozciągłości, to jeden z czołowych na świecie znawców dziedziny leków psychoaktywnych. Breggin zwraca uwagę, że „czynności biochemiczne, które sterują mózgiem, pozostają niemal całkowicie okryte tajemnicą. Jeśli nawet depresja [...] ma przyczynę biologiczną bądź genetyczną, to nie zostało to wykazane naukowo. [...] Teoria biopsychiatrii pozostaje czystą spekulacją i przeczy znakomitej części doświadczenia badawczego i klinicznego tudzież zdrowemu rozsądkowi".1 Breggin dodaje:
Teoria braku równowagi biochemicznej to nic więcej jak najnowsza spekulacja biopsychiatryczna, przedstawiana opinii publicznej jako prawda naukowa. Jak na ironię prawda jest taka: Jedyne znane przypadki nierównowagi biochemicznej w mózgu niemal wszystkich pacjentów lekarzy psychiatrów są wynikiem leczenia. [...] Ciekawe, że podczas gdy psychiatrzy wykazują tak wielką troskę o niebezpieczeństwo braku równowagi chemicznej, to wszystkie znane leki psychiatryczne wywołują rozległe stany nierównowagi chemicznej w mózgu... [wyróżnienie dodano].
Głupotą wydaje się liczyć na to, że poprzez zablokowanie pewnych funkcji biochemicznych mózgu [a to właśnie mają na celu wszystkie leki psychiatryczne] osiągnie się poprawę stanu mózgu i umysłu. U podłoża tego leży groźne założenie, iż eksperymenty z tym najbardziej złożonym organem wszechświata są bezpieczne i skuteczne!2
Większość osób polegających na rozwiązaniach chemicznych nie chce przyjąć do wiadomości niewyobrażalnych wprost skutków eksperymentowania z mózgiem. Również psychologowie chrześcijańscy nie chcą dopuścić myśli o jeszcze poważniejszych skutkach eksperymentowania z reakcjami mózgu na duszę i ducha człowieka, „uczynionymi tak cudownie", na obraz i podobieństwo Boże!
[Słowo przestrogi: Nie namawiamy jednak nikogo obecnie zażywającego leki psychiatryczne, aby odstawił je z dnia na dzień. Środki tego rodzaju nieraz powodują uzależnienie i nagłe ich odstawienie mogłoby wywołać drastyczne skutki. Wszelkich zmian leczenia należy dokonywać pod nadzorem lekarza. Chcemy jedynie zwrócić uwagę, że nikt tak naprawdę nie wie, w jaki sposób działają te leki i jaki jest pełny zakres ich oddziaływania. Wiele leków przepisywanych latami przez lekarzy dopiero niedawno okazało się wybitnie szkodliwymi, do tego stopnia, iż zupełnie wycofano je z rynku].

http://www.tiqva.pl/o-psychologii/122-o-wcieleniu
To moje spojrzenie na sam problem i leki, bo o to pytałąś. Ale jest też ważne co z tym robić według zaleceń JHWH, bo tylko te są dobre dla człowieka, nawet jeśli nie mają na celu wyeliminowania z życia odrodzonych nie miłych i nie pożądanych sytuacji, albo osiągniecia i utrzymania "dobrostanu" w emocjach, to problem dotyczy duszy/umysłu i jest duchowy w tym sensie. Ale nie od razu jak duchowy, to tylko = demoniczny, więc nie zależny od człowieka. To też może być próbą zrzucenia winy na demony, zamiast rozsądnie podejść z tym do JHWH. Rozwiązywanie chemiczne problemów duchowych nie jest rozwiązaniem dla problemów duchowych, ale jak czytamy Królestwo Boże to m.in. pokój i radość w Duchu Świętym [Rz 14:17] i pomaganie sobie wzajemnie w noszeniu brzemion [Ga 6:2], chociaż i tak każdy włąsny ciężar poniesie [Ga 6:5] to nie sam musi się z tym zmagać i nie ma to polegać na nieodczuwaniu tego, co depresji towarzyszy, żeby szukać ucieczki w antydepresantach. Wiemy gdzie i kiedy nie będzie smutku i łez i tam zmierzamy, ale nie mamy też mocy prawnej zabronić komukolwiek wybrania tego co sam woli dla siebie. Przestrzec mamy obowiązek, ale to też trzeba pamiętać ze zwykłęgo szacunku do drugiego człowieka.

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Ostatnio edytowano Pt lis 05, 2010 11:44 am przez ani_isza, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 11:29 am 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
Dla mnie sprawa jest prosta. Depresja związana jest z grzechem i życiem w grzechu. Człowiek nieodrodzony na nowo, może lekami zmniejszyć skutek oddziaływania oddzielenia od Boga ale nigdy się nie wyleczy, dopóki nie narodzi się poprzez krew Jezusa. Człowiek narodzony z Ducha nie musi stosować leków na polepszenie sprawności psychicznej. Wystarczy żyć w czystości i trwać w relacji z Panem a żadna depresja nas nie dopadnie.

Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc, połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa. 1P. 1, 13


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 11:55 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Zupełna zgoda, ale mamy dziś w kosciele przyzwolenie dla psychologii chrześcijańskiej i to jest kanał przedefiniowujący Prawdę Bibli o człowieku wszędzie [od kazań, po służby w kościele i zasady wychowania w domu] oparte na psychologi świeckiej [i bombardujące w szkole]. Więc jak masz sprzeczne komunikaty z tego powodu, to jak ktoś pokaże gdzie konkretnie jest zwiedzenie i na czym oparte, to da bardziej do myślenia, zwłąszcza jeśli słyszysz zza kazalnicy że "masz prawo do...", "należy ci się ...", "przyjdź na terapię ..." - a nie "pokutuj", nie o "współcierpieniach z Chrystusem", o "zapieraniu się siebie", nie o kosztach uczniostwa i tym co wynika z "niesienia krzyża".

Gdzieś się tak bilijnie uchował Jack Son :D

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 12:31 pm 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
Ano właśnie. Wystarczy do czegoś przypiąć słowo "chrzećijański" i wydaje się nam, że coś jest właściwe np. chrześcijańska muzyka, chrześcijański film, chrześcijańska psychologia, chrześcijański mechanik samochodowy, chrześcijańskie papierosy (z wersetami na pudełku-taki rodzaj ewangelizacji). Do Kościoła zewsząd (zazwyczaj przez okna lub podkopy, chociaz w dzisiejszych czasach coraz częściej poprzez drzwi) wdziera się fałszywa nauka głoszona przez ...uwaga, chrześcijańskich mówców. Skoro chrześcijańskich, to pewnie i biblijnych. Niestety, sami doświadczamy tego, że Słowo Prawdy jest przekręcane i propagowane dzięki temu światowe myślenie, zakorzenione jest już tak mocno, ze ciężko jest ten korzeń wyrwać. Wtedy zamiast nauki o Bożej łasce, szukamy leków na nasze lęki, troski, zmartwienia, ból. A wystarczy jedynie odrobina pokory i wiara, że Bóg nad wszystkim panuje i nie musimy na siłę kontrolować wszystkiego z czym się stykamy.

ani_isza napisał(a):
Gdzieś się tak bilijnie uchował Jack Son

Nie za bardzo rozumiem pytania. Wydaje mi się, że wiem o co chodzi ale nie zupełnie :-)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 12:41 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N mar 04, 2007 1:25 pm
Posty: 1505
Lokalizacja: Silesia
Jack Son napisał(a):
Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc, połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa. 1P. 1, 13
I jeszcze jedno. W tym wersecie jest o okiełznaniu umysłu i trzeźwości. I mam taką refleksję, że te zestawy objawów klasyfikowane jako depresja wynikaja w rzeczywistości z nieokiełznania [tego co tak naprawdę toczy wojnę w członkach człowieka] - co dla nieodrodzonych nie jest trwale możlwie, a czasami wysłuchana przez JHWH modlitwa jest jak "aspiryna" o tymczasowym działąniu, bo JHWH jest miłosierny i litościwy, ale nieodrodzony nie może położyć nadziei w łasce. A antydepresanty uniemożliwiają trzeźwość o jakiej mowa w w.w. wersecie... to dobra przestroga dla ludzi od JHWH...

ps.: Pytałąm, czy Twoja trzeźwość i biblijność myślenia wynika z tego, że masz taką zdrową wspólnotę, gdzie pilnujecie nauczania biblijnego, czy to tylko Twoje przekonania z któymi jesteś osamotniony w zborze, czy też jesteś w tym osamotniony w ogóle [nie masz kontaktu z żadnym zborem z przyczyn wiadomych]? Może być na priv, jeśli będziesz chciał odpisać.

_________________
5775
"Ilu więc nas jest doskonałych, tak myślmy. A jeśli o czymś inaczej myślicie, i to wam Bóg objawi. Jednak w tym, do czego doszliśmy postępujmy według jednej miary i to samo myślmy"(Flp 3:15-16 Uwspółcześniona BG, wyd. Wrota Nadziei)
Welcome to Elijahnet!
"NA WIEKI JHWH SŁOWO TWOJE TRWALE ZASIADŁO W NIEBIOSACH" [interlinia Ps.119:89]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 1:03 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt maja 06, 2005 12:18 am
Posty: 1266
Bardzo dziekuje Ani,ze podzieliłas się.Bardzo to dla mnie cenne.
Jack son ...jestem narodzona na nowo od 15 lat.Nie żyłam w zadnym świadomym grzechu a 12 lat temu zaatakowała mnie kliniczna depresja.Nie wstawałam z łózka ,nie jadłam,nie spałam.Przyczyny nie poznałam.
Bóg mnie wyleczył bez tabletek.Ale trwało to długo.Pół roku
W tej chwili mam wrażenie,ze wszyscy wo koło sa "na lekach".
Depresja jest takim koszmarem,że szukaja ulgi.
A ja szukam sposobu jak im pomóc.Argumentem ,którego używaja bliscy mi siostry i bracia jest to,ze depresja jest choroba a jak sie jest chorym to są na to lekarstwa.I,ze kiedyś pito zioła.
Ja boję się tych leków,mam takie samo zdanie jak Ani_isza ale to stało się tak powszechne,że ręce mi opadaja i juz nawet zaczęłam dopuszczać ,ze może nie mam racji,ze może takie tabletki to prawdziwa ulga i dobrodziejstwo. :evil:

Ani....kiedy i dlaczego byłas zwolenniczka antydepresantów?


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 1:05 pm 
Offline

Dołączył(a): N sty 18, 2009 10:07 pm
Posty: 445
Cytuj:
Dla mnie sprawa jest prosta. Depresja związana jest z grzechem i życiem w grzechu. Człowiek nieodrodzony na nowo, może lekami zmniejszyć skutek oddziaływania oddzielenia od Boga ale nigdy się nie wyleczy, dopóki nie narodzi się poprzez krew Jezusa. Człowiek narodzony z Ducha nie musi stosować leków na polepszenie sprawności psychicznej. Wystarczy żyć w czystości i trwać w relacji z Panem a żadna depresja nas nie dopadnie.


A dla mnie to nie jest takie proste. Zdarzylo sie, ze depresje wywolaly u mnie leki przeciwwymiotne. Za pierwszym razem sie nie zorientowalam i meczylam dosc dlugo. Ale juz za drugim pokojarzylam fakty i tabletki wyladowaly w koszu. Pozniej dopadla mnie depresja kiedy wlasnie chcialam w takiej czystosci i swietosci zyc przed Panem, ze az od tego umartwiania w koncu zyc mi sie odechcialo naprawde. Nie moge absolutnie powiedziec zeby sprawa depresji byla jakimkolwiek problemem w moim zyciu ale znam wierzacych, ktorzy sie z nia borykaja i to, ze sie o nia otarlam pozwala mi ich lepiej zrozumiec a co za tym idzie starac sie im pomoc. Niestety nie lubie takich uogolnien jak u ciebie - depresja = zycie w grzechu. Uwazam, ze do kazdego przypadku nalezy podchodzic indywidualnie.

_________________
2Tm 3:16 "Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości,"


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 2:19 pm 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
Gabi napisał(a):
Uwazam, ze do kazdego przypadku nalezy podchodzic indywidualnie.

Otóż to.
Dlatego najpierw trzeba wiedzieć, czym jest w ogóle depresja i co ją powoduje. Jak by nie spojrzeć, to wszyskie przyczyny depresji tkwią w grzechu; są spowodowane niewłaściwymi decyzjami i niewłaściwym ukierunkowaniem naszych własnych myśli-zazwyczaj na nas samych i nasze ego.
Dla mnie przykładem antydepresanta jest Hiob. Tyle ciężkich rzeczy na niego spadło, ale dał sobie radę dzięki Bogu. Następny przykłąd antydepresanta to cierpiący prześladowanie i przeciwności losu Paweł, który "przechwala" się Koryntianom, co on nie przeszedł i ile razy. Mamy strzec swojego serca przed grzechem w jakiejkolwiek postaci a na pewno uchronimy się przed objawami depresji.
To takie moje tylko uogólnienie, którego nie trzeba brac zbytnio serio, bo jeszcze można popaść w skrajność i być posłusznym w 100% Bogu :lol:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 2:47 pm 
ani_isza napisał(a):
Kiedyś byłam ich "przyjacielem" z przekonania. Powoli, gdy zaczęłam rozumieć z czym sa zwiazane [z jakimi założeniami] zaczęłąm rozumieć zwodniczość przyzwolenia na ich stosowanie i cała naukę jaka stoi za twierdzeniem o ich "błogosłąwieństwie" jako rozwiązaniu "problemu".

Bardzo proszę, wymień w punktach z jakimi to założeniami ziązane są leki przychotropowe (antydepresyjne)
Cytuj:
I one jako "metoda"[sposób] mają na celu zapobieżenie ludzkiemu, subiektywnie odczuwanemu "brakowi dobrostanu".

Skąd pomysł, że antydepresanty mają na celu zopobieżenie brakowi dobrostanu?
Cytuj:
Oferta pomocy w takiej formie [antydepresantó] to komunikat: możesz pomóc sobie ze zranieniami i zmartwieniami, ze swoimi emocjami, w sposób szybszy farmakologicznie [ale też uzależniający].

Co depresja ma wspólnego ze "zranieniami" i "zmartwieniami", a także emocjami? I skąd wiesz że wszystkie są uzależniające?
Cytuj:
Nie ma dostatecznie wiarygodnych badań potwierdzających genetyczne podłoże "depresji".

A czy są dostatecznie wiarygodne badania potwierdzające duchowe podłoże depresji? Zauważyłam, że wielu wierzących pakuje depresję do duchowego worka, bo jest zwyczajnie bezradna wobec tego zjawiska. Natomiast wypadałoby pomyśleć trochę o tych, którzy to przeżywają, bo takie twierdzenia mogą być bardzo raniące - i nie, NIE DLA EGO. Jak mamy "płakać z płaczącymi", skoro wszelkie cierpienie jest spowodowane nieumarłym ego i należy mu to po prostu wytknąć? To nie chrześcijaństwo tylko buddyzm głosi takie nauki. Natomiast jest to wspaniały pretekst dla czyjegoś nieczułego ego, żeby olać cudze problemy.
Cytuj:
Saul miał taki stan

Proszę o fragment gdzie jest napisane że "Saul miał depresję".
Cytuj:
Podnieść serotoninę można w naturalny sposób.

Więc dlaczego tylu ludzi cierpi, skoro wystarczy np iść pobiegać? Co wtedy, kiedy się okazuje, że bieganie nie pomaga?
Cytuj:
Psychiatrzy Ci wskazywali na ludzi, którzy w swoim życiu pracowali fizycznie, i nie obserwowali u siebie takich skłonności depresyjnych. Nauka z Biblii raczej to potwierdza, chociaż nasza natura wzdraga sie, a źle pojeta miłość rodzicielska wyręcza dzieci jak długo ma siłę. To miłe dla dzieci, ale wcale nie szlachetne i nie mądre, według mnie. I bardzo musimy się z meżem pilnować, żeby nie poddać się takiemu przehumanizowaniu w podejściu do wychowania naszych dzieci. Bo im zwyczajnie szkodę zrobimy.

Co dzieci mają do tego?
Cytuj:
to kolejne zagrożenie na przyszłość dla dorosłego człowieka, który woli wierzyć w to, co wygodne dla niego.

Nie mamy się koncentrować na tym co niewygodne dla ego tylko na Bogu. Jego mamy szukać i Jego pytać co jest z nami nie tak, a nie wyszukiwać sobie sposobów na ascezę.
Cytuj:
Antydepresanty ułatwiją natomiast ominięcie konfrontacji z tym gdzie człowiek w depresji jest w stosunku do JHWH i Bożych praw, oraz czy przyjął naukę, że ma "prawo do zaspokajania potrzeb i zaradzenia odczuwaniu braku dobrostanu", czy też raczej stan ten jest normalnie wpisany w życie człowieka? Co JHWH oferuje w swojej łasce?

Droga ani_iszo, czy miałaś kiedykolwiek depresję? Bo wypowiadasz się dość śmiało i pewnie, tak, jakbyś osobiście i dogłębnie poznała wszystkich chorych na depresję na świecie, łącznie z wszystkimi jej powodami (a bywają one baaardzo różne). Depresja akurat nie ma nic wspólnego z jakimś fikcyjnym "brakiem dobrostanu", a jeżeli komuś się tak wydaję to znaczy że nie ma o tej chorobie pojęcia. Niestety takie stawianie sprawy ułatwia ominięcie konfrontacji z tym, że oprócz nauk mamy też mieć praktyczną miłość do braci i bliźnich, która nie polega jedynie na tym, że komuś udowodnimy, że ma wybujałe ego.
Cytuj:
"Najmilsi! Nie dziwcie się, jakby was coś niezwykłego spotkało, gdy was pali ogień, który służy doświadczeniu waszemu, (13) ale w tej mierze, jak jesteście uczestnikami cierpień Chrystusowych, radujcie się, abyście i podczas objawienia chwały jego radowali się i weselili. (14) Błogosławieni jesteście, jeśli was znieważają dla imienia Chrystusowego, gdyż Duch chwały, Duch Boży, spoczywa na was. (15) A niech nikt z was nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako człowiek, który się wtrąca do cudzych spraw. (16) Wszakże jeśli cierpi jako chrześcijanin, niech tego nie uważa za hańbę, niech raczej tym imieniem wielbi Boga. (17) Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu Bożego; a jeśli zaczyna się od nas, to jakiż koniec czeka tych, którzy nie wierzą ewangelii Bożej? (18) A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą? (19) Przeto i ci, którzy cierpią według woli Bożej, niech dobrze czyniąc powierzą wiernemu Stwórcy dusze swoje." [ 1P 4:12-19]

"Ufaj mu, narodzie, w każdym czasie, Wylewajcie przed nim serca wasze: Bóg jest ucieczką naszą! Sela." [Ps 62:9 Bw]

"Wstań, narzekaj w nocy, na początku straży nocnych, wylewaj jak wodę swoje serce przed obliczem Pana;..." [Lm 2:19 Bw]

Niestety, te fragmenty które podałaś, są o czymś zupełnie innym, W Biblii po prostu nie ma o depresji mowy.
Cytuj:
Ale jest też ważne co z tym robić według zaleceń JHWH,

Tylko, że jeżeli takowych zaleceń nie ma, to nie ma co tworzyć nowych przepisów w oparciu o własne rozumienie.
Cytuj:
to nie sam musi się z tym zmagać i nie ma to polegać na nieodczuwaniu tego, co depresji towarzyszy, żeby szukać ucieczki w antydepresantach

Tylko jak ma się z tym zmagać niesam, skoro bracia i siostry skwitują sprawę stwierdzeniem, że to duchowe, i zamiast mu pomóc, to będzie jeszcze na niego, będzie dopatrywanie się grzechów i złej relacji z JHWH.


I na koniec apel do wszystkich: zrozumcie proszę, że depresja rzadko kiedy pojawia się jako efekt ciężkich przeżyć. Zwykle pojawia się właśnie kiedy wszystko jest dobrze.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 3:11 pm 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
Scarlett Lloyd napisał(a):
depresja rzadko kiedy pojawia się jako efekt ciężkich przeżyć. Zwykle pojawia się właśnie kiedy wszystko jest dobrze.

Nauka wręcz twierdzi coś innego. Wystarczy poczytać podstawowe informacje medyczne o depresji. Drugie zdanie byłoby prawidłowe ale jest niepełne. Depresja pojawia się gdy z dobrego nastroju wybije nas własnie jakies nieszczęście czy przykrość (zazwyczaj skutki grzechu 8). Depresja ma swoje podłoże i nalezy je szybko rozszyfrować; zalecałbym nawet pomoc wspomnianych braci i sióstr. Zdziwisz się, ale często ich spostrzeżenia są trafne choć źle ubrane w słowa lub niewłaściwe motywacje. Podobno kobiety są częściej i mocniej narażone na atak depresji i potrzeba im dłuższego procesu "leczenia". Nie wiem, może to i prawda. Wiem, że facet odczuwa mniej więcej podobnie, ale może nie uzewnętrzniać tego w taki sposób jak istoty piękniejsze. W rozmowie jednak, dla wprawnego słuchacza, bardzo szybko można dojść do źródła depresji i uwierz, często jedna modlitwa i akceptacja z miłością potrafią uleczyć strapioną duszę. Czasami przypadki są naprawdę ciężkie i potrzebna jest systematyczna opieka i wsparcie, ale z Bożą pomocą żadna depresja nie powinna być nam straszna.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 3:31 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1835
Depresja może pojawić się "bez powodu"- tzn. bez powodu, które otoczenie akceptuje i rozumie. Nikt nie ma pretensji do kogoś, że przeżywa trudny czas związany z utratą bliskiej osoby czy innymi ważnymi problemami( zachorowanie na raka, bezrobocie i bieda...). Wtedy łatwiej nam zrozumieć czasowe obniżenie nastroju u danego człowieka. Oczywiście, można mu też powiedzieć, żeby nie koncentrował się na sobie i całą łaskę położył w Bogu, następnie skrytykować jego grzeszny styl życia i zostawić samemu- bo po co nam zajmować się takimi grzesznikami. Jednakże tacy mają jeszcze szansę na jakiś odruch ludzkiego współczucia.
O wiele gorzej mają ci, którzy na depresję zapadają "bez powodu"- bez powodu, które otoczenie mogłoby jakoś zrozumieć. Ktoś ma pracę, jest zdrowy, ma rodzinę- a mimo to jest w depresji. I tak jak Gabi uważam, że nie wolno od razu stawiać takich wyroków "źródłem jego depresji jest grzech". Owszem, to może być grzech. Ale może być też zwykłe, ludzkie zmęczenie czymś, czego my nie widzimy. Można mieć rodzinę, i czuć się w niej bardzo samotnym. Można mieć pracę, i przeżywać w niej horror. Mamy swoje potrzeby- i to nie jest związane z naszym "wybujałym ego, że kiedy nie są długo zaspokajane możemy wpaść w ...depresję.
Czy żyjąc z Bogiem można to przezwyciężyć? Obyć się bez leków, zawierzyć łasce Bożej, modlić się cierpliwie i wytrwale, karmić się Słowem, uczyć się dawać- niewiele lub nic otrzymując w zamian? Można. Ale trzeba się tego uczyć, wymaga to czasu i dojścia do pewnej dojrzałości. Nie można komuś, kto jest w depresji stawiać diagnozy "grzech", a potem polecić "pokutę" i skrytykować. Nie na tym polegać ma pomoc takiej osobie.
W takiej postawie widzę..brak miłości. Poleciłabym pokutę z zatwardziałego, niemiłosiernego serca...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 3:33 pm 
Jack Son napisał(a):
Nauka wręcz twierdzi coś innego. Wystarczy poczytać podstawowe informacje medyczne o depresji.

Jakie znaczenie ma to co twierdzi nauka wobec praktyki? Czy komuś kto depresję miał, przeszedł i wie co mówi z doświadczenia też poleciłbyś żeby sobie poczytał "podstawowe informacje medyczne"? :roll:
Cytuj:
Drugie zdanie byłoby prawidłowe ale jest niepełne. Depresja pojawia się gdy z dobrego nastroju wybije nas własnie jakies nieszczęście czy przykrość (zazwyczaj skutki grzechu 8)

Jaki dobry nastrój, przepraszam, ale Ty chyba nie wiesz, o czym mówisz. "wybicie z dobrego nastroju" to humory, a nie depresja. Nie każde złe samopoczucie jest depresją, a niestety współcześnie szafuje się tym określeniem zbyt lekkomyślnie. Nigdy tego nie przeszedłeś, prawda? Jak możesz z uśmiechem na ustach stwierdzić sobie, że depresja to skutek grzechu? Nie robiłbyś tego, gdyby ktoś z Twoich bliskich miał taki problem. "Na sucho" łatwo sobie takie rzeczy mówić.Podaj mi jakiś werset na to, jakieś umocowanie w Słowie, że depresja jest skutkiem grzechu. Musimy być bardzo ostrożni miotając oskarżeniami o grzech. Pamiętasz ta sytuację?:

A przechodząc, ujrzał człowieka ślepego od urodzenia. I zapytali go uczniowie jego, mówiąc: Mistrzu, kto zgrzeszył, on czy rodzice jego, ze się ślepym urodził? Odpowiedział Jezus: Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, lecz aby się na nim objawiły dzieła Boże. [Jan. 9:1-3]


To jest właśnie to - coś jest nie tak, to dopatrujemy się od razu grzechu. A tymczasem, jak widać możliwe, że nikt nie zgrzeszył.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 3:35 pm 
Owieczka napisał(a):
Depresja może pojawić się "bez powodu"- tzn. bez powodu, które otoczenie akceptuje i rozumie. Nikt nie ma pretensji do kogoś, że przeżywa trudny czas związany z utratą bliskiej osoby czy innymi ważnymi problemami( zachorowanie na raka, bezrobocie i bieda...). Wtedy łatwiej nam zrozumieć czasowe obniżenie nastroju u danego człowieka. Oczywiście, można mu też powiedzieć, żeby nie koncentrował się na sobie i całą łaskę położył w Bogu, następnie skrytykować jego grzeszny styl życia i zostawić samemu- bo po co nam zajmować się takimi grzesznikami. Jednakże tacy mają jeszcze szansę na jakiś odruch ludzkiego współczucia.
O wiele gorzej mają ci, którzy na depresję zapadają "bez powodu"- bez powodu, które otoczenie mogłoby jakoś zrozumieć. Ktoś ma pracę, jest zdrowy, ma rodzinę- a mimo to jest w depresji. I tak jak Gabi uważam, że nie wolno od razu stawiać takich wyroków "źródłem jego depresji jest grzech". Owszem, to może być grzech. Ale może być też zwykłe, ludzkie zmęczenie czymś, czego my nie widzimy. Można mieć rodzinę, i czuć się w niej bardzo samotnym. Można mieć pracę, i przeżywać w niej horror. Mamy swoje potrzeby- i to nie jest związane z naszym "wybujałym ego, że kiedy nie są długo zaspokajane możemy wpaść w ...depresję.
Czy żyjąc z Bogiem można to przezwyciężyć? Obyć się bez leków, zawierzyć łasce Bożej, modlić się cierpliwie i wytrwale, karmić się Słowem, uczyć się dawać- niewiele lub nic otrzymując w zamian? Można. Ale trzeba się tego uczyć, wymaga to czasu i dojścia do pewnej dojrzałości. Nie można komuś, kto jest w depresji stawiać diagnozy "grzech", a potem polecić "pokutę" i skrytykować. Nie na tym polegać ma pomoc takiej osobie.
W takiej postawie widzę..brak miłości. Poleciłabym pokutę z zatwardziałego, niemiłosiernego serca...

Amen, Owieczko. A to ostatnie amen amen.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
PostNapisane: Pt lis 05, 2010 3:47 pm 
Offline

Dołączył(a): So wrz 04, 2010 6:13 pm
Posty: 35
JA NIE MIAŁEM DEPRESJI? :o
Ranisz mnie siostro. Nie znasz mnie i nie wiesz co w życiu mnie spotkało. Przez Ciebie jest mi smutno. Chyba mam depresję.

Wybacz za tę scenkę powyżej. Ale "fachowcy" niemal wszystkie negatywne nasze stany wrzucają do worka z napisem: depresja.
Myślałem, że i Ty masz takie mniemanie. Ok. Widzisz problem trochę inaczej, to może postaraj się nakreślić jakąś definicję depresji, abyśmy w zrozumieniu mogli prowadzić dalszy dialog.

Moja wiedza (a i doświadczenie ) pozwala mi na śmiałe stwierdzenie, że podłożem depresji atakującej nasza psychikę jest tylko i wyłącznie grzech oraz jego konsekwencje.

Z niecierpliwością czekam na spojrzenie z Twojej strony, bo to będzie dla mnie coś nowego. (Nie nabijam się)

Owieczka napisał(a):
Nie można komuś, kto jest w depresji stawiać diagnozy "grzech", a potem polecić "pokutę" i skrytykować. Nie na tym polegać ma pomoc takiej osobie.

W sumie to można a nawet trzeba, tylko, że przedstawiąłś to w złym świetle. Jeśli robimy to z miłości i z chęci budowania oraz z nakazu Pana, to czemu nie? Ja bym chciał aby ktoś taki zabieg na mnie przeprowadził (przeprowadzał) aby moje doczesne zycie dażyło do doskonałości. Zazwyczaj jednak, taką diagnozę słyszymy od osób, które nie sa naszymi dobrymi znajomymi, nie mówiąc już o przyjaźni. Czytałem na forum Twoje wypowidzi Owieczko i zdaję sobie sprawę, że Twoja wiedza jest obszerna w tej materii, i wiesz, że zabiegi upominania powinny być prowadzone w duchu łagodności, pokory, współczucia i wypływające z miłości i troski. W innym przypadku nie dość, ze z depresji nie pomożemy komuś się podnieść, to możemy sprawić, ze tę depresję utwierdzimy.

Żart:
Pewien człowiek wpadł do dołu i za nic sam nie mógł z niego wyjść. Obok przechodził apostoł. Zapoznał się ze sprawą, rozbił obok namiot i zaopatrywał biedaka w jedzenie i picie. Pojawił się także i prorok, który rzekł : a nie mówiłem. I poszedł. Gdy zjawił się nauczyciel, wyjaśnił wszysto poszkodowanemu dlaczego wpadł do dołu i nawet wskazał mu drogę wyjścia: wystarczy spojrzeć w górę- powiedział i się oddalił. Następnie przyszedł ewangelista, który wygłosił płomienne kazanie o zbawieniu. Gdy człowiek stracił wszelkie nadzieje na ratunek, zjawił się pastor. Wskoczył do dołu i mocno przytulił człowieka.
Który był najbardziej pomocny?


Ostatnio edytowano Pt lis 05, 2010 4:09 pm przez Jack Son, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 120 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 8  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL