www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest N lis 18, 2018 11:32 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 
Autor Wiadomość
PostNapisane: Cz kwi 15, 2010 6:32 pm 
Świadectwo Maliki

Od islamu do Jezusa Chrystusa


Jestem Marokanką urodzoną w bardzo religijnej muzułmańskiej rodzinie. Od wczesnych lat byłam wychowywana w tradycyjny muzułmański sposób. Jako nastolatka miałam gorące pragnienie bycia dobrą muzułmanką i przykładem w oczach Allaha. Odrzucałam wszystko, co dotyczyło chrześcijan i żydów. Już na sam widok krzyża wszystko mi się przewracało w żołądku. W wieku szesnastu lat spotkałam mojego (obecnie) męża we francuskim liceum. Mówił mi o Jezusie i dał mi kopię Ewangelii Jana, żebym czytała. Byłam bardzo oporna, ale trawiło mnie nieprzeparte uczucie do tego chłopaka. Przyjęłam Biblię i postanowiłam ją czytać, w tajemnicy oczywiście, ponieważ gdyby moi rodzice mnie na tym przyłapali otrzymałabym surową reprymendę.

Już treść pierwszego rozdziału przemogła moje serce do tego stopnia, że wiedziałam, że to jest Słowo Boże, a Jezus jest prawdą. To było dla mnie prawdziwe przebudzenie. To było całkowicie sprzeczne duchowo i przeciwne do wszystkiego, czego nauczył mnie islam. Zrozumiałam bardzo jasno i dokładnie, że Bóg kocha każdego człowieka bez wyjątku. Moje odkrycie poszło dalej, kiedy przeczytałam z kalendarza z wersetami, że możemy rozmawiać z Bogiem jak z ojcem. Eksperymentowałam próbując prowadzić dialog z Bogiem. Co wieczór przed snem rozmawiałam z Nim i czułam bardzo wyraźnie, że obecność wypełniała moje serce, zupełnie inaczej niż wcześniej, kiedy recytowałam modlitwy do Allaha i czułam pustkę. To doświadczenie miało na mnie duży wpływ. Czas płynął i wzrastałam w tej pewnej wierze, że Jezus Chrystus jest synem Bożym, a Biblia prawdą. Nie byłam jeszcze świadoma ofiary Jezusa na krzyżu. Nie doświadczyłam pokuty z grzechów.

Pewnego wieczoru, kiedy wróciłam do domu w moim pokoju zastałam mamę. Dowiedziała się poprzez anonimowy telefon, że spotykam się z Francuzem i to niemuzułmaninem. To odkrycie to był duży szok - dla niej i dla mnie. Płakałam i cierpiałam przez kilka dni, a nawet myślałam o żeby skończyć z czytaniem Biblii i modlitwą. Dla mnie wszystko było skończone, nawet związek z tym chłopcem. Ale nie wzięłam pod uwagę Bożej woli zbawiania mnie.

W następny poniedziałek jego ojciec zadzwonił do moich rodziców i poprosił o spotkanie. Przez całe to spotkanie modliłam się z głębi serca. Bóg mi pobłogosławił - kiedy moja mama wracała do domu mówiła o małżeństwie. Byłam bardzo szczęśliwa, pomimo moich osiemnastu lat. Pobraliśmy się i to był prawdziwy cud, jeśli znacie islam. (Islam surowo zabrania kobietom wychodzić za nie-muzułmanów - jest to traktowane jako cudzołóstwo. Mężczyzna może się ożenić z chrześcijanką lub żydówką. przyp. MM)

Kiedy cud już przebrzmiał nasze serca nie były już przy Bogu. Modliliśmy się tego wieczoru, ale nie chodziliśmy do kościoła i nie było prawdziwego upamiętania z grzechów. Przeciwnik zasiał problemy w naszym życiu i rozważałam rozwód. Oboje jednak wiedzieliśmy, że rozwód nie podoba się Bogu, więc skontaktowaliśmy się z Ewangelicznym Kościołem Zielonoświątkowym. Mój mąż zaczął chodzić na spotkania, ale ja nie. Pewnego dnia Bóg w swej miłości wyslał mnie do tego domu modlitwy. Tam się dopiero naprawdę upamiętałam z moich grzechów i to był początek znajomości z Panem Jezusem. Zostaliśmy ochrzczeni w 1996 roku i jestem bardzo szczęśliwa, że znam prawdę i podążam za Jezusem. Patrząc wstecz zdaję sobie sprawę z tego, jaki nasz Bóg jest wielki i jak bardzo nas kocha, oraz że On nam pomoże, abyśmy byli zbawieni. Nigdy mnie nie porzucił.

Dziękuję Ci Panie.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt kwi 16, 2010 12:01 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr mar 31, 2010 10:03 am
Posty: 282
swiadectwo ciekawe. Niestety w kosciolach ewangelicznych kladzie sie bardzo duzy nacisk na POCZATEK wiary.
W NT wazny jest poczatek, ale i koniec.Po koncu dopiero mozna w pelni ocenic i brac przyklad z czyjejs wiary.
Tak wiec "zwloki" moga wiele mowic

Hbr 13:7
7. Pamiętajcie o swych przełożonych, którzy głosili wam słowo Boże, i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę!
(BT)

Moglbym wymienic co najmniej kilkanascie swiadectw podobnych do tego, ktore wkleilas.Niestety osoby te dzisiaj sa gleboko w swiecie, chodzac po agencjach, a nawet popelniajac samobojstwo.
Wiec poczatek jest wazny, ake przede wszystkim dla osoby , ktora sie " narodziła", natomiast koniec jest wazny jako wzor do nasladowania dla innych.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt kwi 16, 2010 12:32 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8590
Lokalizacja: Kraków
Należy odróżnić dwie odrębne sprawy: każde świadectwo nawrócenia Z DEFINICJI dotyczy POCZĄTKU życia z Jezusem. Czymś innym jest świadectwo życia z Jezusem od początku do końca, a jeszcze czymś innym - świadectwo męczeństwa czyli samego końca.

Nie zauważyłem, żeby powyższe świadectwo zostało zacytowane jako "wzór do naśladowania wiary". Nie wiemy, co się dalej działo z dziewczyną, o której czytamy. Ale tutaj chodzi o jej nawrócenie, a nie o całe życie.

Każdy z nas ma świadewctwo nawrócenia i każdy jest świadkiem Jezusa. Gdybyśmy mieli mówić o naszym świadectwie dopiero po przeżyciu całego życia z Panem, to nikt z nas nie byłby świadkiem Jezusa. Hebr. 13:7 mówi o naśladowaniu czyjejś wiary i nie ma się nijak do budowania się świadectwem czyjegoś nawrócenia (całe niebo raduje sie w tym momencie) lub do świadectw działania Bożego w innych momentach naszego życia z Nim.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostNapisane: Pt kwi 16, 2010 12:33 pm 
Żeby kogoś naśladować, trzeba wiedzieć jak zaczął, jak kontynuował to, co zaczął i jak skończył. Inaczej, w przypadku, kiedy rozpatrujemy wierzących ludzi, może się okazać, że 1) czyjeś nawrócenie było nietrwałe, 2) czyjeś życie było niedbałe, 3) czyjeś męczeństwo było próżne.

Nawrócenie poznaje się po owocach. W wielu językach natomiast słowo męczennik pochodzi od gr. świadek (por. ang. martyr). Aby dowiedzieć się, o czym męczennik zaświadczył swoją śmiercią, trzeba się cofnąć do jego życia. Zachodzi więc ciągłość - nawrócenie wydaje w życiu owoce, które świadczą o tym, za co się ginie. Nawrócenie jest potwierdzone przez życie, a życie zwieńczone przez śmierć.

Aby kogoś naśladować rozpatrując czyjś koniec, trzeba wiedzieć, co ten koniec zwieńczył.


Góra
  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 4 ] 

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL