www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Cz lip 16, 2020 12:13 am

Strefa czasowa: UTC + 1




Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: N kwi 30, 2017 12:40 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Dzięki Erneście.
Wcześniej Twój szczery wpis był dla mnie bardzo cenny.
No i dziękuję za wyrozumiałość :)
Dobrze, że Bóg jest taki cierpliwy i ma wzgląd na nasze słabe ciała...Oczywiście nie mylę cierpliwości Bożej z pobłażliwością, bo On grzechu nienawidzi. Dał mi jednak tyle szans, że przestałam je liczyć... :oops:


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: N kwi 30, 2017 3:34 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 04, 2016 12:57 pm
Posty: 64
Owieczko, bardzo się cieszę, widzę to podobnie jak Ernest.
Dziękuję za świadectwo.
Niech Pan w swojej dobroci wspiera Ciebie i Twoją Rodzinę.
:D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: N kwi 30, 2017 4:15 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Dziękuję:)
Tobie również niech Pan Jezus błogosławi :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Wt maja 02, 2017 6:00 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 07, 2014 11:19 pm
Posty: 93
Owieczko bardzo się cieszę :D
Dla mnie takie zwykłe, pogodne świadectwo od Ciebie jest megabudujące, długo na nie czekałam :)
Z pozdrowieniami !


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Pt maja 05, 2017 6:45 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt lis 27, 2015 6:59 am
Posty: 23
Owieczko, piękny wpis bardzo się cieszę. Pozdrawiam Ciebie serdecznie.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Pt maja 05, 2017 9:46 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Dziękuję Wam wszystkim :)
Miałam parę ciężkich miesięcy, ogarniała mnie złość i żal. Chyba coś w rodzaju buntu.
Człowiek miał jakieś oczekiwania, słyszał tyle obietnic. Że będzie dobrze, że jak stanę pod ścianą i przestanę cośkolwiek robić, to Pan otworzy jakieś drzwi. Potem się okazało, że żadne tam drzwi, jest jak było. Tyle się natrudziłam, naszukałam, nawiązywałam nowych znajomości- byłam aktywna, nie poddawałam się. Zawsze wykazywałam się inicjatywą. Wszystko na próżno, ludzie mnie ranili i odrzucali, wystarczyło mieć inne poglądy, zadać jakieś niewygodne pytanie- i "relacje" się kończyły. Potem usłyszałam, że mam się cieszyć okruchami. To było coś, czego nie wytrzymałam. Złościłam się- jak można ode mnie wymagać wdzięczności za okruchy i dawać do zrozumienia, że to wszystko, na co mogę już liczyć, skoro od lat mam same "okruchy" i nic więcej. Jak można mi mówić, że chcę coś robić "na swoich warunkach", skoro jest biblijna obietnica- będę miała więcej sióstr, braci...ja to rozumiałam- będę mieć "Bożą rodzinę", bliskich mi ludzi, na których można polegać i którym ja też będę potrzebna. Tego właśnie oczekiwałam...o to Boga prosiłam.
W końcu zrozumiałam, że ogarnia mnie gorycz, ponieważ cały czas mam jakieś oczekiwania i wydaje mi się, że mi się coś należy. Olśniło mnie. Mi się...nic nie należy. W zasadzie należy mi się...piekło. Dostałam z rąk Bożych zbawienie za darmo, nie mogę oczekiwać, że dostanę wszystko, czego zapragnę. Nie mogę oczekiwać od ludzi, że będą realizować moje wyobrażenie przyjaźni. Są przecież tacy...jak ja. Jak wszyscy. A ja też przecież potrafię ranić, choć złych intencji nie mam. Nie mogę zatem oczekiwać czegokolwiek od innych. No i to, że mnie coś boli znaczy ciągle tyle, że nie umarłam, że moje "ja" się czegoś tam domaga.
Jeśli ktoś był tyle razy odrzucany, co ja, to jest jak żywa rana. Kogoś nie zaboli jakieś słowo, a mnie tak. Zaczęłam sobie zadawać pytanie- dlaczego. To mnie zaprowadziło do miejsca, w którym muszę porzucić moje oczekiwania, uwolnić się. Nie tyle izolować się od innych, co właśnie zrozumieć i zmienić swoje nastawienie- nie oczekiwać. Ale nie tak z żalem czy złością, ale z gotowością usłużenia innym i błogosławienia im. Nawet, jeśli ranią.
Mam jeszcze mały problem z emocjami. Bo jednak czasem coś zaboli.Ale wtedy staram się to zdusić w zarodku, pomaga modlitwa.
Walczę. Nie chcę pogrążyć się w goryczy, bo wiem, że to droga donikąd.
Z przykrością stwierdzam, że nie wierzę w nawiązanie bliskich relacji za pośrednictwem jedynie internetu. Być może się mylę, może komuś się to udaje. Mi się nie udawało, choć wiele razy próbowałam. Nawet telefoniczne kontakty nie pomagały- zawsze duża odległość i niemożność spotkania się w realu zabijała w końcu bliską relację. Ale nie zamykam się na takie kontakty, choć sama ich szukać nie będę na siłę. Jeśli ktoś chciałby do mnie napisać na prive czy miałby potrzebę pogadać- to mogę podać swój numer telefonu i jestem dostępna. Wiem, że czasem Bóg wykorzystuje Internet i ludzie usługują sobie w ten sposób. Jestem otwarta.

Zatem w temacie bilans- jeszcze raz, choć niby obiecywałam, że nie napiszę :wink:
Bóg mi wiele dał. Dał mi zdrowie. Dał mi męża i wspaniałe dwie córki. Nigdy nie miałam długów (nie licząc kredytu mieszkaniowego, który zresztą z łaski Bożej bardzo szybko spłaciliśmy). Zawsze miałam pracę, mój mąż też. Nie mamy luksusów, ale też ich nie potrzebujemy. Na niczym nam nie zbywa. Mam dwa kotki- jako dziecko zawsze kochałam zwierzęta. Może to śmiesznie, ale cieszę się, kiedy mruczusie burczą mi w łóżku dopominając się o pieszczoty i jedzonko. Bóg dał mi wiele zdolności. Część z nich udało mi się wykorzystać na chwałę Bożą. Może do tego powrócę. I najważniejsze- moje córki narodziły się na nowo w Panu. Była wielka i trudna walka o nie, ale też i zwycięstwo. To ogromna łaska Boża.
Teraz mąż siedzi obok, gra na gitarze i śpiewa Boże piosenki. Kupił sobie nową gitarę :) Pięknie gra.
Ten bilans nie jest zły. A ja byłam ślepa.
Niczego więcej już nie chcę. A jeśli Bóg mi coś więcej da, będę Mu dziękować. I niech mi wybaczy mój nierozsądny, głupi żal.
Wszystkich zaś, którzy mnie odrzucili, błogosławię z serca.Naprawdę nie czuję do nich żalu. Zapewne gdybym mogła zobaczyć to ich oczami, okazałoby się, że widzą to zupełnie inaczej...
Przepraszam tych, których ja zraniłam. Nie znajduję dla siebie usprawiedliwienia. Złość, gniew, żal...to coś, co nie powinno mieć miejsca w życiu chrześcijanki. Niestety, kłamałabym, gdyby twierdziła, że tego nie było. Było. Czemu? Bo chciałam mieć coś, czego nie miałam. A przecież to nie wina tych osób, że tego nie dostawałam. Ich dobre intencje rozumiałam jako złość wymierzoną w siebie. Bo bolało.
Mam nadzieję, że dzięki mojemu doświadczeniu komuś pomogę...

Kusi, aby udawać. Aby przybrać odpowiednią, "chrześcijańską" minę do złej gry. Tyle, że doświadczyłam tego bardzo dużo w różnych zborach- i takie zbory są...martwe. Ludzie nie umieją sobie mówić prawdy w miłości. W ogóle mówienie prawdy w miłości jest strasznie trudne. Ludzie w zborach funkcjonowali jak ci ze świata. Przybierali maski. Dostosowywali się, chcieli być akceptowani, byli mocno zdystansowani wobec innych. Ale w środku byli pełni lęków, żalów i złości. Wtedy nie ma mowy o miłości. Jeśli jednak przestanie się czegoś oczekiwać, jeśli przestaje się myśleć, że mi się coś "należy", wtedy nie trzeba udawać. Bo nawet, jak ktoś cię będzie chciał zranić (czy uczyni to nieświadomie), to już nie będzie boleć. To lepsza droga, niż ucieczka od ludzi. Choć miałam wielką ochotę uciec i nigdy już z nimi się poznawać.

Odrzucenie tworzy ogromne rany. Strach przed zranieniem blokuje, ciężko to przemóc. Nie można człowiekowi powiedzieć- a ty się przestań bać i zaufaj ludziom, bo żyjesz w goryczy. To po prostu nic nie da. Takiemu człowiekowi można pomóc, ale trzeba ogromu cierpliwości. I wielkiej dojrzałości. Czasem po prostu wkracza Bóg i tam, gdzie zabraknie ludzi, On pomaga w cudowny sposób.
Mi na przykład brakowało cierpliwości do pewnego rodzaju ludzi. Takich, którzy nie chcieli się uczyć, usprawiedliwiali swoje grzechy, zachowywali się jak dzieci, które tupią nogami,kiedy czegoś nie dostaną. Teraz myślę, że powinnam z tego pokutować. Być może zebrałam, co posiałam? Ludzi trzeba kochać. Nawet tych trudnych.Nie tracić nadziei co do nich. To strasznie trudne.

Bóg ma cały ogrom cierpliwości do nas. To niesamowite. Dobrze, że mamy takiego Boga...Bo gdyby podsumować wszystkie moje grzechy, te,które popełniłam już jako wierząca, to po dwakroć powinnam znaleźć się w piekle :( A On wybaczył. Wyciągnął z dołu jeden raz, drugi, czwarty, pięćdziesiąty. Dał pokój, choć wydawało mi się, że już zbyt wiele razy "nawaliłam". Macie czasem tak, że coś się w Waszym życiu powtarza (w sensie: złego, niepożądanego), choć tyle razy sobie obiecywaliście- Panie, to był ostatni raz...? Ja tak mam. Nie robię tego tak rozmyślnie, celowo, ale pewne grzechy powtarzają się, pewnym pokusom ulegam. A Jezus powiedział- ile by razy twój brat do ciebie nie przyszedł prosić o wybaczenie, wybacz...To niesamowite. Nie chodzi mi o to, aby usprawiedliwiać grzech, ale za każdym razem, kiedy szczerze żałuję, Bóg wybacza. Diabeł by chciał wtrącić nas do więzienia, wmówić nam- dla ciebie już za późno. NIE JEST ZA PÓŹNO. Jestem Jego dzieckiem.

Być może doszłam do tej ściany, żeby zostać zupełnie samej. Bez nikogo-dosłownie. Osoby z problemem odrzucenia- jak ja- mają tendencję do polegania na człowieku, szukania ludzkich autorytetów. Pragną, aby ktoś ich zaakceptował, żeby poczuć się wreszcie bezpiecznie i kochanym. Paradoks polega na tym, że człowiek NIE JEST W STANIE ZASPOKOIĆ ICH POTRZEB.
Ja musiałam zrozumieć, że moje potrzeby może zaspokoić tylko Bóg. :D I wiem, że tak jest. Co nie znaczy, żeby od ludzi uciekać. Wcale nie. Właśnie wtedy można do nich bez lęku- wreszcie "podejść".

Trwało to strasznie długo, kilkanaście lat bez mała, ale myślę, że w końcu coś zrozumiałam. Chwała Bogu!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 10:08 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 527
Owieczko, chciałabym ja też kilka słów ci powiedzieć w ramach twojego podsumowania wątku.

Cieszę się i ja, że brzmisz inaczej niż poprzednio i jestem pełna podziwu dla Boga, który potrafi działać cuda w ludzkich sercach. Chwała Mu! Życzę ci również samych najlepszych rzeczy, wielu skarbów, cennych Bożych pereł, na tym nowym etapie. Cieszę się też twoją wierzącą rodziną- mężem, córkami. To tak wiele.

Ale to jeszcze nie jest koniec bilansu- jestem tego pewna. Wygląda na to, że jesteś w pewnym procesie.
Sądzę, że kilka rzeczy napisałaś nadal „na starej fali”, zwłaszcza słów skierowanych przeciwko ludziom, którzy na przestrzeni lat dawali ci rady, które cytujesz, jako nietrafione. Dla mnie to brzmi jak ta jedna struna psująca wspaniały koncert Wojskiego.

Uważam, że nie istnieje coś takiego jak „właściwa” postawa wobec ludzi, którzy są tak zranieni i rozgoryczeni, jak ty byłaś. Każda reakcja lub brak reakcji nie spełnia wtedy oczekiwań, każda rani i jest oceniana fatalnie.
Dlatego myślę, że to Boga trzeba słuchać, kiedy się postępuje z innymi ludźmi, i Jego oczekiwania spełniać, nawet jeśli się przez to narażamy na ludzki gniew. „Razy przyjaciela są oznaką wierności”(Prz 27,6) i wiele innych.

Myślę, że cały czas nie widzisz, że masz lub możesz mieć przyjaciół w Panu, tylko odłóż ten twardy szablon, do którego muszą oni pasować, żeby cię zdobyć w twojej twierdzy (2Kor 6,12-13). I nie obraź się o ten werset :)

Bardzo serdecznie cię pozdrawiam 8)

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 11:44 am 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Och, Szelko, nie zależało mi na tym, aby to brzmiało czy nie brzmiało :D Dzieliłam się tym, co ostatnio przeżyłam, co do mnie przemówiło i byłam szczera.

Dziękuję Ci za radę, przemyślę ją, nie gniewam się.

Niech Ci Pan Jezus błogosławi :)

Ps. Nie ma żadnego "szablonu", nikt nie musi mnie zdobywać, nie mam już oczekiwań, jestem wolna :D Mogę kochać ludzi i nie muszę się już ich bać. Nie można zranić kogoś, kto wie, że na nic nie zasługuje i nie ma prawa do tego, żeby coś mu się należało :D A mi się nic nie należy, Szelko.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 12:26 pm 
Offline

Dołączył(a): Pt maja 06, 2005 12:18 am
Posty: 1266
Przeczytałam Cie z radościa i zrozumieniem.Odrzucenie boli, oczekiwania bola.Gubimy się, cierpimy.Ja odczułam,że przez ostatni ponad rok Bóg nauczył mnie przychodzic wtedy do Siebie.Tylko do Siebie.Wtedy bedziemy żyć bez lęku przed ludźmi,nawet tymi najtrudniejszymi.Łatwych łatwo kochac.A i my często bywamy...trudni
Jak umarł mój mąż czułam tylko ból i chaos.Potem doszły choroby i samotność.
I wtedy...właśnie wtedy, po tej czarnej samotni poczułam wdzięczność i nadzieję i nawet radość.Radość ze zbawienia, wdzięczność za lata przezyte.Wdzięczność że Bóg jest.
Naprawdę to tylko sam na sam z Bogiem było mozliwe.Chyba dopiero teraz jestem gotowa na bycie z innymi.Bez lęku, bez"" poprawności " i bez masek a nawet i bez oczekiwań/ tu raczej pewna nie jestem /.Bóg jest przyjacielem,który nie dogasi knota i trzciny nie złamie. Podniesie. I tak my mamy robić. Masz racje....najlepsze nawet rady trzeba podawac biorąc pod uwagę wrażliwość brata a nie swoja.Bardzo bardzo się cieszę Owieczko.Z Ciebie i z siebie przy okazji :)))
Przepraszam za pewna niestarannośc w pisaniu.Moje oko jeszcze nie współpracuje jak powinno i poprawianie błędów to wysiłek.

_________________
Arkę Noego budowali amatorzy a Titanica profesjonaliści.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 1:06 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Dzięki Krysiu :)
Duuużo zdrowia, niech oko szybko wraca do pełnej sprawności :D
Dzięki, że jesteś :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 2:02 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 04, 2016 12:57 pm
Posty: 64
A ja przeczytałam wzruszona, Owieczko! Tak się cieszę, że szukasz Pana we wszystkim.
Chwała Panu za wszystkie błogosławieństwa, jakie Ci dał, już wcześniej przeczuwałam, że jest ich wiele. :D
W wielu sprawach, które opisałaś, mogłabym wiele potwierdzić, nawet sobie nie wyobrażasz; ale dziś też wiem, że lepiej patrzeć przed siebie, nie szukać swego.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 2:08 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Cytuj:
lepiej patrzeć przed siebie, nie szukać swego


Amen!


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 8:10 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 527
Tak, Owieczko, wiem że mówisz szczerze i to obecne twoje mówienie, a ściślej pisanie naprawdę mnie buduje, czyli w moim odbiorze „brzmi dobrze”. O tym mówię, o moim odbiorze, nie o Twojej szczerości. Napisałam, że cieszę się z tego i tak jest. Z obfitości serca mówią usta- i jest to „intersubiektywnie weryfikowalne”(brr, co za slang :wink: )

Jednak jeśli mogę jeszcze na chwilę wrócić do przeszłości, od której się odcinasz i od której jesteś już dzięki Bogu wolna, to ostatni raz to powiem, że nie jest wszystko jedno, jaki stan ducha obrazują nasze słowa i reakcje. Gorycz, gniew, bunt to nie są rzeczy duchowo obojętne- tak uważam.

Dlatego chciałam zwrócić twoją uwagę na fakt, że niekoniecznie ten jest twoim przyjacielem, kto zawsze ci potwierdzi, że jesteś w porządku, żebyś na chwilę poczuła się lepiej, kiedy wcale nie jest dobrze.

Uważam, że prawdziwy przyjaciel będzie miał odwagę powiedzieć prawdę, jeśli twój stan duchowy byłby zły.
I takich przyjaciół tutaj na forum masz i miałaś. Byłam tego świadkiem, więc nie jest tak, że Bóg nie dał ci sióstr i braci wśród prześladowań. Dał. I chciałam tylko, żebyś to również zobaczyła.

To prawda, że nikomu z nas nic się nie należy, a wszystko co mamy jest łaską Bożą.
Tylko tyle chciałam powiedzieć. I również ci błogosławię.

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 8:27 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz lip 08, 2010 2:20 pm
Posty: 336
Chwała Bogu, kochana. Obyś trwała tak nadal. I obyś doznała obfitości błogosławieństwa Pana, i to takiego, które Cię jeszcze zadziwi i zaskoczy!

Dla pocieszenia powiem Ci tylko, że wszyscy w różnym tempie i różnych odsłonach przerabiamy tę samą lekcję, jeśli chodzi o relacje. Ja ostatnio, jak się modliłam i dziękowałam Bogu za społeczność domową, w której jestem, usłyszałam od Niego, że dopiero teraz umiem być w czymś tak pięknym. Zastanawiałam się nieraz wcześniej, czemu tyle falstartów było w tych sprawach i tyle rozczarowań, a dopiero teraz mogę doświadczać tyle biblijnego piękna i miłości wzajemnej w zborze, w którym jestem. I dwa dni temu właśnie Pan mi nagle odpowiedział na to pytanie (choć wtedy o tym akurat nie myślałam), że wtedy bym się nie nadawała :(. I ja wiem, że to prawda. I pomyślałam "O Boże! Tyle lat i dopiero teraz się w ogóle nadaję". Czemu tak wolno to trwa, ta nauka, ta przemiana? Jakim opornym materiałem jesteśmy i jak wielka jest nasza ślepota, nasze ograniczenia, nasze własne osobiste dogmaty, które sobie tworzymy...

Płakałam wtedy z wdzięczności, że On mnie zawsze przyjmuje i cały czas cierpliwie szedł za mną, znosił moją głupotę, egocentryzm i niedojrzałość w różnych rzeczach. I daje tyle rzeczy, za które można dziękować. Oczywiście, mnóstwo innych czynników zagrało w społecznościach, w których byłam ale tutaj akurat Bóg mi pokazał czynnik mój własny, osobisty. Jest też pewien określony kontekst mojego bycia w zborze, o którym nie chcę tu teraz pisać i też w tym kontekście to odebrałam. (Nie chcę, żeby ktoś zrozumiał z tego, że nie powinien być w żadnym zborze, bo może się nie nadaje). J

Też mam mnóstwo takich bolesnych wspomnień, epizodów, itp. Nauczyłam się dziękować za nie Bogu. To jest możliwe naprawdę dopiero po czasie i dopiero wtedy, kiedy naprawdę dajemy Mu prawo do kształtowania naszego życia.

Bardzo mnie kiedyś poruszył dawny wiersz (nieznanego autora) o pracy Boga, jako Tkacza. Pozwolę sobie wkleić oryginał a tłumaczenie w drodze.

The Weaver

My life is but a weaving
Between my Lord and me,
I cannot choose the colors
He worketh steadily.

Oftimes He weaveth sorrow,
And I in foolish pride
Forget He sees the upper
And I, the underside.

Not till the loom in silent
And the shuttles cease to fly
Shall God unroll the canvas
And explain the reason why.

The dark threads are as needful
In the Weaver's skillful hand
As the threads of gold and silver
In the pattern He has planned.

He knows, He loves, He cares;
Nothing this truth can dim.
He gives the very best to those
Who leave the choice to Him.”

- Author Unknown

_________________
"(...) Siebie samego czystym zachowaj" [1 Tm 5,22]


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: So maja 06, 2017 9:27 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1852
Oj, Mamo Muminka...ja się chyba naprawdę nie nadawałam przez te wszystkie lata...
A wiersz piękny. O takim pełnym zaufaniu do Boga i to ze strony osoby doświadczonej przez życie...

Cytuj:
Dlatego chciałam zwrócić twoją uwagę na fakt, że niekoniecznie ten jest twoim przyjacielem, kto zawsze ci potwierdzi, że jesteś w porządku, żebyś na chwilę poczuła się lepiej, kiedy wcale nie jest dobrze.

Szelko - nigdy tak nie twierdziłam i nie miałam tego na myśli. I nie chodzi o to, żeby potwierdzić komuś, że jest w porządku, aby "na chwilę poczuł się lepiej", ale aby mówić prawdę tak, żeby zabolała jak najmniej. Bo że zaboli- to pewne.

Cytuj:
Uważam, że prawdziwy przyjaciel będzie miał odwagę powiedzieć prawdę, jeśli twój stan duchowy byłby zły.

Oczywiście, że tak. I zrobi to tak, aby -jak to fajnie napisała Krsitina- wziąć po uwagę czyjąś wrażliwość. Jeśli ktoś nie umie pływać, to można go nagle wrzucić na głęboką wodę i patrzeć, czy wypłynie, albo można wprowadzać go do wody powoli, oswajając z nią...Są różne sposoby, możliwości...cała masa :D

Cytuj:
I takich przyjaciół tutaj na forum masz i miałaś. Byłam tego świadkiem, więc nie jest tak, że Bóg nie dał ci sióstr i braci wśród prześladowań. Dał. I chciałam tylko, żebyś to również zobaczyła.

Mi chodziło o to, że nie dał mi braci i sióstr w realu, takiej społeczności ludzi, wśród których czułabym się jak w domu.Nie pisałam akurat o forum. Ale już tego nie oczekuję, wezmę, co Bóg mi da i będę Mu za wszystko dziękować (i Bogu dziękuję za ludzi z forum, którzy modlili się o mnie i poświęcili mi swój czas).

On jest Bogiem, w Jego rękach jest moje życie, On wie lepiej, co dla mnie dobre. Chcę- tak jak autor tego wiersza- w pełni Mu zaufać. Sara czekała 100 lat na dziecko. On działa wbrew nadziei. chcę, aby zbawienie było dla mnie bardziej realne, chcę śnić o Bożym Królestwie, czuć Bożą miłość. Tu, na Ziemi i tak możemy mieć tylko namiastkę tego wszystkiego. Chcę, aby to, co będzie stało się dla mnie bardziej realne niż to, co teraz wokół mnie. Chcę zacząć patrzeć w niebo. Kiedyś, jakieś trzy lata temu usłyszałam taki cichy głos- patrz w niebo. Zaniedbałam to...
Niech to, co niewidzialne, stanie się ważniejsze od widzialnego.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Dział zablokowany Ten wątek jest zablokowany. Nie możesz w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL