www.ulicaprosta.net

Forum przy Ulicy Prostej
Teraz jest Śr kwi 01, 2020 10:23 pm

Strefa czasowa: UTC + 1




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 1:32 am 
Offline

Dołączył(a): Cz sty 08, 2015 12:45 am
Posty: 6
Witaj Owieczko.
Wiele rad co robić kiedy się starzejemy, każdy ma inne propozycje, przeważnie to co sam lubi robić. Ale warto chociaż coś z tych rad wypróbować, może akurat odkryjesz swoją drugą pasję, ponieważ zakładam, że pierwsza to Jezus Chrystus i tak powinno pozostać On na pierwszym miejscu.
Może również dorzucę kilka propozycji, rad.
Po pierwsze chyba nie jesteś, aż taka stara, przepraszam za takie trochę nieładne sformułowanie w stosunku do kobiety, ale wybacz „starszemu panu” (64 lata).
Nie chcę już powtarzać tych oczywistych stwierdzeń aby ufać, trzymać się Pana Jezusa Chrystusa.
Ale spróbuj również częściej wyjść na spacer, jak ja to mówię wyjdź, posłuchaj jak trawa rośnie, zobacz jakie cudowności stworzył Bóg. Jeśli masz aparat spróbuj fotografować, a przy tej okazji myślę, że znajdziesz na swojej drodze ludzi, którym będziesz mogła w nawiązaniu do otaczającego piękna głosić ewangelię. Nie siedź w czterech ścianach. Wiem, że to się łatwo radzi, ale mówię to z własnego doświadczenia a myślę, że trochę przeżyłem. Miałem również doły ale jak to jest w psalmie 23 Pan Jezus jeśli jesteśmy w ciemnej dolinie wyprowadzi nas na oświetlone wzgórza, a tam nie zostawi nas i nie powie maszeruj dalej sam (sama). Prowadzi nas dalej, jeśli tylko my tego chcemy.
Owieczko rozwiń przed sobą metr. Załóżmy, że 1mm to około 80 lat (wiek człowieka), to cały metr ma około 80000 lat a cóż to jest w porównaniu z wiecznością. Popatrz jaki to krótki czas żyjemy na tej ziemi.
Pozwolisz, że będę wspominał w modlitwie Ciebie aby stało się tak jak jest napisane w IV Moj. 6:24-26, a jak nie pozwolisz to i tak będę wspominał. :D


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 7:18 am 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1843
,


Ostatnio edytowano Pn gru 19, 2016 7:13 pm przez Owieczka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 10:32 am 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt lis 04, 2016 12:57 pm
Posty: 64
Owieczko, dużo o tobie wczoraj myślałam i modliłam się za Ciebie, żebyś mogła odzyskać radość i może skorzystała z którejś z tych rad w forum. Masz dopiero 46 lat; jak mawiała moja prababcia, całe życie przed Tobą. :) Niech Pan Ci pomoże przezwyciężyć ten czas zniechęcenia.

Na razie napiszę tylko krótko, że niespełnione ambicje to zadraśnięte ego, spełnione ambicje to chwilowa iluzja zwycięstwa. Gdyby się spełniły, to i tak nie dałyby oczekiwanej radości; ewentualnie na krótką chwilę.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 12:10 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N wrz 09, 2007 4:23 pm
Posty: 208
Owieczka napisał(a):
Ale naprawdę nikt nie przeżył tego poczucia zwodu, że nie wyszło tak, jak należy, kiedy się spojrzało 20 lat wstecz...? Że oto teraz nie jest się w tym miejscu, w ktorym się chciało być? Czy życie Was nie rozczarowało- szczególnie pytam tych, którzy przeżyli już trochę i są co najmniej po 40. I jeśli odpowiedź brzmi- tak, to jak sobie z tym poradziliście?


Czy nie żałujemy? Nie wiem, jak inni - ale ja bardzo. Chciałbym cofnąć czas i przeżyć wiele rzeczy na nowo. Już po swoim nawróceniu popełniłem wiele błędów, grzechów, z powodu których cierpi dzisiaj cała moja rodzina. Chciałem, by było lepiej, chciałem zrobić "interes życia" - kilka błędnych decyzji, grzesznych działań i rozkręcona do granic niemożliwości spirala długów. A teraz muszę to wszystko spłacić - a zabiera mi to około 70% tego, co zarobię. Wiesz jak się z tym czuję? Jak podle? Jak bardzo chciałbym to cofnąć? Jak trudno jest kolejny raz odmawiać dzieciom kupna czegoś tam, bo po prostu nie ma pieniędzy? Jaki ogarnia smutek, kiedy nie możemy zmienić sobie coś w mieszkaniu, kupić nowy mebel (żadna fanaberia - zwykła potrzeba np. nowego materaca do łóżka, bo na starym nie da się już spać) - bo... no właśnie, długi?

Ktoś może powiedzieć "masz za swoje!" i będzie miał rację. Mam za swoje i w cale się od tego nie uchylam. W życiu robimy dobre, ale i złe rzeczy. Ty jednak pytasz, czy nie żałujemy - ja żałuję. Jak sobie z tym radzę? Nie wiem, czy można sobie z tym poradzić. Na początku, jak wszystko "wzięło w łep", myślałem, że tego nie przetrwam, że nie dam rady, nie wytrzymam. Najgorsza była świadomość, jak bardzo ucierpi moja rodzina - nie do wytrzymania. Długie godziny leżałem i dosłownie wyłem przed Bogiem - i z powodu grzechu (bo dotarł do mnie z pełną świadomością) i z powodu jego konsekwencji. Czy Bóg przyszedł mi z ratunkiem? I tak i nie? Nie - bo nie dał mi "cudownego" sposobu na spłatę długów (no może zmieniłem pracę i trochę więcej mogę zarobić - jestem wdzięczny). Tak - bo dał mi przebaczenie; także ze strony rodziny - a to jest bezcenne.

Zatem jestem rozczarowany - nie tyle życiem, co bardziej sobą w tym życiu, w tym jak go przeżyłem (a praktycznie całe moje dorosłe życie było "w Chrystusie" - co nie ustrzegło mnie od błędów). Gdybym mógł, chciałbym je przeżyć na nowo. Gdyby mógł - ale nie mogę. Co więc da mi rozpamiętywanie tego, co było? Nic! Najwyżej załamanie i depresję. Dlatego radzę sobie z tym, co minęło, zostawiając to za sobą, nie myśląc o minionych dniach. Nie robię "bilansu", bo ogólnie rzecz biorąc, wychodzi, że jestem na ogromnej "stracie". Wiem, że mam życie przed sobą. Ile jeszcze lat - nie wiem. Teraz dokładam starań, by przeżyć je lepiej. Żeby kolejne lata były lepsze. Dlatego np. staram się więcej czasu poświęcać dzieciom, więcej spólnych rzeczy robić razem z żoną, szukam okazji, by być blisko innych ludzi, szczególnie tych, którzy potrzebują Chrystusa.

Może to głupie, ale w jakiś sposób jestem dzisiaj Bogu wdzięczny za moje doświadczenia, nawet te złe - nauczyły mnie pokory, uświadomiły własną słabości. Chyba przez to potrafię bardziej zrozumieć innych, którzy popełniają błędy. Upadki braci mnie wywołują we mnie "świętego gniewu" (a kiedyś tak było), lecz raczej współczucie i chęć pomocy itp.

Jednej rzeczy nie żałuję na pewno - mojego pierwszego szczerego krzyku do Boga, wiele lat temu. Chociaż od tego czasu, tak jak napisałem, wiele popełniłem błędów.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 1:37 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Śr sty 12, 2011 6:21 pm
Posty: 137
Owieczko, przede wszystkim chciałam podziękować Ci za ten wątek i za szczerość(przy okazji też Ernestowi).

Ja jestem parę lat starsza od Ciebie, Owieczko. Borykam się z przypadłościami menopauzy i z przemijającą wraz z wiekiem urodą. Przybywa siwych włosów, kilogramów i bólu w kościach (i nie tylko).

Kiedyś, kiedy byłam bardzo młoda lubiłam patrzeć na twarze starszych ludzi. Układ zmarszczek zdradzał jakie było ich nastawienie do życia. Teraz zastanawiam się co, za 10/20 lat (jeśli dożyję) moje zmarszczki będą mówić o mnie.

Patrzę wstecz i nie jestem zadowolona ze swojego życia. Dla mnie przede wszystkim to zmarnowany czas. Aż się chce płakać. Chyba za dużo czasu poświęciłam pracy i przyjemnościom życia, oraz fascynacji ewangelią sukcesu. Teraz dziękuję Bogu, że jeszcze żyję i chociaż ostatnie lata mogę inaczej przeżyć. Jeśli Ty przez całe Swoje nawrócone życie byłaś zawsze wierna i oddana całym sercem Bogu, to możesz być zadowolona. Ja teraz tylko tego żałuję. Niby nic takiego złego się nie zadziało w moim życiu, a jest żal i pustka, wstyd.

Nie nudzę się. Mam co robić. Mam mnóstwo zajęć. Dzięki Bogu dużo dobrych ludzi wokół (tych wierzących i nie), dużo wspomnień Bożej troski i opieki, i tylko rozczarowanie sobą nie pozwala cieszyć się tym czasem tak, jak bym chciała.

Owieczko myślę, że to 'zgorzknienie', o którym piszesz jest chwilowe. Może to pora roku (jak pisali inni), a może okres okołomenopauzalny(hormony - wiem o czym piszę :wink: ), a może wyczerpanie(praca i studia). Nie wiem, ale myślę, że minie. Taką mam nadzieję i tego Ci życzę z całego serca jeszcze raz dziękując Ci za ten szczery i trudny temat.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 2:58 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt kwi 01, 2005 9:30 pm
Posty: 8453
Lokalizacja: Kraków
"A my, którzy jesteśmy mocni, winniśmy wziąć na siebie ułomności słabych, a nie mieć upodobania w sobie samych" [Rzym. 15:1]
"Wzywamy was też, bracia, napominajcie niesfornych, pocieszajcie bojaźliwych, podtrzymujcie słabych, bądźcie wielkoduszni wobec wszystkich" [I Tes. 5:14]

Owieczko, tam gdzie jesteś słaba, trzeba Cię podtrzymywać - łatwo jest powiedzieć komuś, że zawalił i pójść dalej w przekonaniu, że właśnie "powalczyliśmy z grzechem" (nie własnym, rzecz jasna, tylko cudzym). Masz naszą modlitwę od dawna, o czym dobrze wiesz. Masz chęć realnej pomocy i o tym też wiesz. Teraz widzisz, że Pan Bóg potrafił Cię zaskoczyć odpowiedzią na ten wątek u innych. I chwała Mu za to.

Wszyscy mamy za sobą takie sprawy, którzy żałujemy patrząc wstecz. Chyba, że ktoś jest na tyle młody, że dla niego "wstecz" to jest na razie szkoła albo studia. Tacy niech się uczą na cudzych błędach, żeby zminimalizować własne, których jakąś ilość popełnić muszą, bo na tym między innymi polega nauka.

Ja również bym w pewnych sprawach chciał cofnąć czas - i mówię o czasie po nowym narodzeniu, a nie przed. Podobnie jak Ernest, mam za sobą "wpadki" i popełnione grzechy, które wpłynęły na całą rodzinę (choć jak się domyślam innej natury niż on). Nie podoba mi się również to, że ze względu na stan zdrowia musiałem zawrócić z ostatniego "wyjazdu w Polskę" i zupełnie zmienić "filozofię wyjazdów". Po prostu nie mogę już wyjechać na tydzień i nie spać całymi nocami. Zewnętrzny człowiek niszczeje coraz bardziej i to daje o sobie znać.

W tym wszystkim widzę jednak coś, dzięki czemu mogę nie tylko nie chodzić z głową do tyłu (wiadomo, że to grozi upadkiem), ale nawet z nadzieją patrzeć w przód. To jest BOŻE MIŁOSIERDZIE, które naprawdę nie zna granic. Są sprawy, których nie da się cofnąć, ale widzę, jak Bóg minimalizuje szkody i pozwala modlić się z coraz większą ufnością. Dotyczy to rodziny, kościoła i służby - TERAZ, a nie kiedyś w innym, lepszym świecie.

Nasze dzieci już "wyfrunęły z gniazda" i prowadzą własne życie daleko od nas. Ale doświadczam na własnej skórze prawdziwości słów Pana Jezusa:

"Zaprawdę powiadam wam, nie ma takiego, kto by opuścił dom albo braci, albo siostry, albo matkę, albo ojca, albo dzieci, albo pola dla mnie i dla ewangelii, który by nie otrzymał stokrotnie, teraz, w doczesnym życiu domów i braci, i sióstr, i matek, i dzieci, i pól, choć wśród prześladowań, a w nadchodzącym czasie żywota wiecznego." [Mar. 10:29-30]

Decyzje podjęte kiedyś ze względu na posłuszeństwo Bogu, zwracają się TU I TERAZ jak jakaś "inwestycja", chociaż nie traktowaliśmy ich nigdy w kategoriach interesu z Panem Bogiem. Może właśnie dlatego wejrzał na nas wtedy i dziś. Rezygnacja z kariery naukowej równała się porzuceniu pracy, wiązała się ze skokiem w nieznane oraz ryzykiem - szczególnie w okresie transformacji ustrojowej. Dwa lata bezrobocia i trudności finansowych były, ale w tym czasie powstała Ulica Prosta, ponieważ poza szukaniem pracy miałem dużo wolnego czasu.

I jedno zawsze wiedziałem. Istnieje żywy Kościół. Gdzieś tam. Czasem już traciliśmy nadzieję po tym, jak znowu dostaliśmy "baty od braci i sióstr" (wiemy, jak to boli i teraz te doświadczenia przydają się w usługiwaniu innym). Bóg nie pozwalał mi się poddać i opuścić rąk. I warto było. I będzie warto.

Dlatego na koniec słowo napomnienia do "niesfornych". Jest jeszcze nadzieja. Tylko daj sobie pomóc TU I TERAZ. Są jeszcze ludzie gotowi do poświęceń w imię braterskiej miłości. Nie tylko "gdzieś daleko i nie wiadomo, czy to prawda". Z rozgoryczeniem trzeba zrobić porządek przed Panem. Wykorzystać czas, którego dzieciom już nie będziesz poświęcać na miejscu, dla Niego. Jeśli sensem życia są dla nas nasze dzieci, braci, siostry lub pozostała rodzina według ciała, to jest jakiś poważny problem "na wejściu" i to musi owocować problemami "na wyjściu". Podejmij jeszcze jeden wysiłek i weź urlop, wykorzystaj wolny czas, wyjedź, szukaj Pana, szukaj żywego Kościoła.

"Chodźcie, zawróćmy do Pana! On nas rozszarpał, On nas też uleczy, zranił i opatrzy nasze rany! Po dwóch dniach wskrzesi nas do życia, trzeciego dnia podniesie nas i będziemy żyli przed jego obliczem. Starajmy się więc poznać, usilnie poznać Pana; że go znajdziemy, pewne jest jak zorza poranna, i przyjdzie do nas jak deszcz, jak późny deszcz, który zrasza ziemię!" [Oz. 6:1-3]

Proszę Cię i "zaklinam" (jak pisywał apostoł), odłóż na bok wszystko, co można odłożyć - a jeśli nie widzisz, że można, to poproś o poradę kogoś, kto stoi z boku tego pieca utrapienia i widzi więcej.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 3:33 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt cze 27, 2014 4:37 am
Posty: 64
Owieczka napisał(a):
Mam 46 lat i do emerytury trochę mi jeszcze czasu zostało, ale wiem, że szybko przeleci. Czasu nie mam na nic, bo studiuję i pracuję.

Kochana Owieczko, Droga Rówieśniczko, Ty mnie nie załamuj! :wink: Jeszcze niedawno martwiłam się jak dożyć do emerytury, którą wyliczono mi w wieku 66 lat. Teraz, do 60-tki może dam radę dopracować. :wink: Zdrowie w tym roku wyjątkowo dało mi się we znaki i kończę 2016, trwającym przynajmniej 3 miesiące, zwolnieniem lekarskim. Cieszę się z tego czasu rekonwalescencji, bo zdałam sobie sprawę z przemęczenia psycho-fizycznego organizmu. Jest mi potrzebny ten czas, aby nareszcie rozprawić się ostatecznie z ważnymi dla mnie sprawami. To dla mnie czas skupienia, modlitwy i poddania się działaniu Ducha Swiętego. Dobry czas dla Boga. :D

Co do bilansowania życia, człowiek ogląda się za siebie i liczy straty. Zasadniczo, niczego nie żałuję. Nie dlatego, że dobrze spędziłam minione lata i nie popełniłam żadnych błędów. Jesteśmy niedoskonali i potykamy się niejednokrotnie- myślą, słowem, czynem. Wychodzę z założenia, że powinniśmy koncentrować uwagę na sprawach, na które mamy wpływ. Przeszłości już nie zmienimy, ale na bieżąco kształtujemy teraźniejszość i przyszłość. Nie ma sensu rozpamiętywać czego nie zrobiliśmy, bo to przydaje nam tylko zgorzknienia i zniechęcenia. Patrzmy w przyszłość, co obecnie możemy zmienić w życiu, aby Pan Jezus był z nas zadowolony. Ostatnio wiele słuchałam wykładów odrodzonych chrześcijan. Bardzo dużo sił dodały mi kazania Andrzeja Cyrikasa z KChWE z Bielska-Białej i Jerzego Karzełka z KWCh. Polecam wykład pt." Gdy wydaje się, że Bóg milczy" na podstawie Proroctwa Habakuka J.Karzełka. Pastor Cyrikas mówi tak ujmująco, że polecam jego wszystkie usługi Słowem Bożym.


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 6:51 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1843
,


Ostatnio edytowano Pn gru 19, 2016 7:14 pm przez Owieczka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 7:51 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt wrz 09, 2005 7:51 am
Posty: 527
Owieczko, zatrzymaj się.
Już czas.

_________________
Wy do wolności powołani jesteście.
(Gal 5,13)


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:22 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 29, 2013 7:40 am
Posty: 170
Lokalizacja: Wrocław
odnośnie samotności napiszę o mojej babci która aktualnie ma 86 lat, nie jest osobą wierzącą ale wiem że Bóg wykorzystał ją żeby okazać mi i mojej siostrze miłość (moi rodzice to alkoholicy), dzięki niej uwielbiam gotować i piec, zapach ciasta zawsze kojarzył mi się z domowym klimatem u babci, z jej ciepłem i domowym ogniskiem.(U mnie w domu nie było tak kolorowo)
Moja babcia doświadczyła wojny, ciężko pracowała w polu i szyła (jest krawcową) gdy mój dziadek pracował całymi dniami. Mieli trzech synów, własnymi rękami budowali dom, byli biedni...mój dziadek zaczął pić, babcia w miarę możliwości próbowała wychować swoich synów (była bardzo gospodarną żoną). Niestety dwóch z nich też się rozpiło , mój tata zmarł w wieku 46 lat, brat taty w wieku 44 lat, został średni syn który pije, dziadek zmarł 3 lata temu...babcia przez całe swoje życie była pogodną osobą, my wnuki (10szt :) uwielbialiśmy ją, doceniała najmniejsze rzeczy, cieszyła się z naszych sukcesów. To jej powierzałam tajemnice które powinnam mówić mamie, uwielbiałam przebudzać się u niej w domu, przykryta pierzyną a do łóżka podawała mi chleb z marmoladą i mleko z pianką prosto od krowy...ale się rozmarzyłam. Dużo by opowiadać....na dzień dzisiejszy mimo iż babcia pochowała dwójkę dzieci i męża wszyscy do niej lgną, mieszka sama ale codziennie ktoś jest u niej na kawie, obiedzie lub po prostu wpadnie. Ja szczerze mówiąc mam czasami problem żeby z nią porozmawiać bo jest zajęta gośćmi, teraz już wiem żeby nie dzwonić ok 11 bo przeważnie pije z kimś kawę. Jest schorowana ale zawsze pogodna.....nie jest ideałem ale kocham ją bardzo i widzę że to jaka była przez całe życie wpłynęło na to że tyle osób kręci się koło niej teraz :)

_________________
"Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem." księga Micheasza 6.8


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:22 pm 
Offline

Dołączył(a): So kwi 01, 2006 3:38 pm
Posty: 830
Owieczka napisał(a):
Mam 46 lat
Nooo nie, to ty jesteś młoda osoba ! W takim wieku to tylko stary może być tylko ... koń :)
Owieczka napisał(a):
Ale naprawdę nikt nie przeżył tego poczucia zwodu, że nie wyszło tak, jak należy, kiedy się spojrzało 20 lat wstecz...? Że oto teraz nie jest się w tym miejscu, w ktorym się chciało być? Czy życie Was nie rozczarowało- szczególnie pytam tych, którzy przeżyli już trochę i są co najmniej po 40. I jeśli odpowiedź brzmi- tak, to jak sobie z tym poradziliście?
Przyznam, że ja nie przeżyłem zawodu, a to z tej prostej przyczyny, że ja od życia tego tutaj na ziemi nie za wiele oczekuję, to i nie ma szans na przeżycie zawodu. Ten świat nie jest mi w stanie za wiele zaoferować, nie oczekuję tutaj niczego takiego, co mogło by mi dać jakąś pełną bądź nawet dużą satysfakcje.

Oczywiście, że przeżywam trudne chwile, ale dotyczy to np. faktu, iż nikt z moich bliskich się nie nawrócił, dla nikogo nie byłem przykładem, czy też pomocą, w zasadzie jestem sam. Ty przynajmniej masz męża. Czasami najbliżsi podejrzewają mnie o chorobę psychiczną, trudno. Bardzo przeżywam, że skrzywdziłem ludzi i to już po nawróceniu ( nie mówiąc przed) - zupełnie nie wiem jak to się mogło stać !!
Wszystko to jednak nie jest powodem to poddawania się jakiejś nieuzasadnionej "rozpaczy".

Cytuj:
Jeśli ktoś jest sam, to niech napisze, jak sobie radzi z samotnością.
Ja właściwie lubię być sam, dobrze sie sam z sobą czuję, odpowiada mi moje towarzystwo. Oczywiście potrzebuję kontatku z innymi ludzmi, ale przez myśl mi nie przychodzi, że samotność może być problemem.


Ostatnio edytowano Śr gru 14, 2016 8:47 pm przez wujcio, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:24 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Cz sie 29, 2013 7:40 am
Posty: 170
Lokalizacja: Wrocław
Erneście bardzo jestem wdzięczna za Twój wpis bardzo mnie zbudował :)

_________________
"Oznajmiono ci, człowiecze, co jest dobre i czego Pan żąda od ciebie: tylko, abyś wypełniał prawo, okazywał miłość bratnią i w pokorze obcował ze swoim Bogiem." księga Micheasza 6.8


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:32 pm 
Offline

Dołączył(a): So kwi 01, 2006 3:38 pm
Posty: 830
Ernest H. napisał(a):
Może to głupie, ale w jakiś sposób jestem dzisiaj Bogu wdzięczny za moje doświadczenia, nawet te złe - nauczyły mnie pokory, uświadomiły własną słabości
Nie ma w tym nic głupiego:
Ps 119:75 bw "Wiem, Panie, że sądy twoje są sprawiedliwe I żeś mię słusznie upokorzył."


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:54 pm 
Offline
Avatar użytkownika

Dołączył(a): Pt mar 07, 2014 11:19 pm
Posty: 93
Owieczka napisał(a):
nie ma "braci, sióstr, matek". Jest pusto i zimno.

To przykre, że to piszesz, bo znajdujemy się na forum chrześcijańskim i jako nowonarodzeni, jesteśmy braćmi i siostrami.

Owieczko, nie mam męża ani dzieci. Ani rodzeństwa. Moja najbliższa rodzina to niewierzący rodzice i babcia. Czasem (na szczęście rzadko) wydaje mi się, że jestem samotna. Ale to nieprawda. Tak jak Smok zacytował, Bóg daje wielu braci, siostry, domy... Tylko czasem trzeba się do jakiegoś domu udać, albo otworzyć swój...


Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: Bilans
PostNapisane: Śr gru 14, 2016 8:58 pm 
Offline

Dołączył(a): Śr lip 16, 2008 2:02 pm
Posty: 1843
,


Ostatnio edytowano Pn gru 19, 2016 7:14 pm przez Owieczka, łącznie edytowano 1 raz

Góra
 Zobacz profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 72 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5  Następna strona

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron
POWERED_BY
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL