www.ulicaprosta.net
http://www.ulicaprosta.net/forum/

Uwielbienie czy szaleństwo?
http://www.ulicaprosta.net/forum/viewtopic.php?f=1&t=1453
Strona 4 z 5

Autor:  Dario [ Cz sty 24, 2013 9:58 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Owieczka napisał(a):
...Pamiętam, jak w przednich rzędach( po tym, jak zagraniczny kaznodzieja, chyba ze Szwecji machnął marynarką) ludzie spadali albo zsuwali się z krzeseł prawie w konwulsjach śmiechu. Stałam z tyłu i też c h c i a ł a m się śmiać, bo wmówiono mi wtedy, że to działanie Ducha Świętego, więc nie chciałam być gorsza( mnie to nie dotykało , więc tak myślałam).


:) To właśnie, że taaaaak bardzo chcemy czuć działanie Ducha Świętego, chcemy przeżyć coś ponad naturalnego, zbliżyć się trochę do Pana narażamy siebie na różnego rodzaju niebezpieczeństwa.
Pamiętam jak moja rodzona żona z chęci przeżycia czegoś nadnaturalnego poszła do zboru na usługę cudzoziemców. Patrzyła jak ludzie wywracają się pod mocą Ducha Świętego. Tak im zazdrościła tego przeżycia, że aż łzy cisnęły się jej do oczu ze smutku i żalu bo na nią to nie działało. Dopiero po jakimś czasie zdała sobie sprawę jak była chroniona, że ten "duch" nie miał do niej przystępu.
Dla garstki przeżyć dajemy sobie wmówić, że takie rzeczy są błogosławione. I dlaczego dziwimy się tym wszystkim ludziom którzy na nabożeństwach tak się zachowują - skaczą, bełkoczą - im się wydaje, że w taki sposób wchodzą na inny poziom relacji z Panem :( Oni chcą więcej niż mają teraz ale nikt im nie mówi, że czyniąc w taki sposób będą mieć jeszcze mniej.

Autor:  T.S.CHRISTWEAPON [ Pn mar 04, 2013 4:06 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Smok Wawelski napisał(a):
tercjusz napisał(a):
Mam do dziś kasetę z uwielbieniem z tego wydarzeniem i za każdym razem jak ją włączam Bóg mnie dotyka przez te dźwięki z Lublina w 1996 roku
O które dźwięki Ci chodzi? O wycie, śmiechy, piski, chrząkanie, czy o muzykę? :wink:

O to walczył Tercjusz: http://www.youtube.com/watch?v=I1gkqR3TM_M

Autor:  Przebudzony75 [ Śr gru 17, 2014 12:41 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Właśnie "wpadło" mi w oko... Tragedia. Początek... koncert "chrześcijański".

https://www.youtube.com/watch?v=0TGFp2tSk5s

Autor:  Rafał [ Pn mar 30, 2015 9:12 am ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Czy wiecie, że drgawki ciała i tarzanie się po podłodze, padanie do tyłu po nałożeniu rąk lub dmuchnięciu z ust, to "spoczynek w Duchu"? Czytając tę informację http://chnnews.pl/index.php/pl/kraj/ite ... wideo.html i oglądając filmik tam zamieszczony z "usługą" Daniela Chanda mam nieodparte wrażenie, że portal ChnNews.pl dopuszcza się manipulacji. Starają się wmówić ludziom, że to co każdy zdrowo myślący człowiek określi jako szaleństwo, jest Bożym "spoczynkiem w Duchu".

Z jednej strony żal mi tych wszystkich ludzi, którzy dają się na takie popisy nabrać, ale z drugiej strony widzę, że oni sami tego bardzo chcą. Chcą tracić kontrolę nad sobą i coś poczuć. Szkoda, że nie chcą badać, czy duch stojący za takim cyrkiem jest z Boga...

Autor:  Rafał [ Pt kwi 17, 2015 2:11 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Szaleństwo przybiera na sile, duchy zwodnicze pokroju Toronto blessing atakują, a kupujących to jest coraz więcej.

http://chnnews.pl/index.php/pl/europa/i ... wideo.html

Sięgamy jak zauważyłem dość często po informacje z portalu chnnews.pl, jednak miejmy świadomość tego, że portal ten jest prowadzony przez ludzi, którzy absolutnie nie mają duchowego rozeznania. Manifestacje demoniczne (bezwładne padania, drgawki, niekontrolowany śmiech) są dla nich Bożą mocą...

Oj wielu nowych Benny Hinnów nam się objawiło, wraz z tysiącami zwolenników tego szaleństwa.

Autor:  Rafał [ Śr kwi 22, 2015 2:19 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

No proszę, mamy "uzasadnienie", że szaleństwo jest uwielbieniem... http://chnnews.pl/index.php/pl/kraj/ite ... wiedz.html
Te same argumenty były przytaczane mi przez Marcela Płoszczyńskiego (Na Poddaszu), gdy ostrzegałem go mailowo przed tym zwiedzeniem.

Trochę mi to przypomina uzasadnianie biblijne przez KRK czyśćca, czy też kultu maryjnego. Zawsze jakiś tam werset się znajdzie, który można naiwnym "owieczkom" przytoczyć... Tylko czy Bóg da się z siebie naśmiewać i na to nabrać? Jestem pewien, że nie.

Jako łowca herezji :lol: czuję się w obowiązku napisać krótką ripostę na wypowiedź pana Kupczyńskiego, co niebawem...

p.s. Wg Kupczyńskiego "Nie należy się bać zwiedzenia", wg Pana Jezusa "Baczcie, żeby was kto nie zwiódł"... - taka "drobna" różnica w argumentacji...

Autor:  itur [ Śr kwi 22, 2015 3:33 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Tak przy okazji... samo słowo "baczenie" oznacza pilnowanie, zwracanie uwagi na coś, uważanie, strzezenie czegoś. Osobiscie nie boje sie zwiedzen i zawsze sie dziwie jak ktos zarzuca mi strach przed zwiedzeniem :roll: :? Ja sie go nie boje. Ja na nie baczę... i probuje ostrzegac innych. Ot, taki niuansik...

Autor:  wujcio [ Śr kwi 22, 2015 6:01 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

itur napisał(a):
Tak przy okazji... samo słowo "baczenie" oznacza pilnowanie, zwracanie uwagi na coś, uważanie, strzezenie czegoś. Osobiscie nie boje sie zwiedzen i zawsze sie dziwie jak ktos zarzuca mi strach przed zwiedzeniem :roll: :? Ja sie go nie boje. Ja na nie baczę... i probuje ostrzegac innych. Ot, taki niuansik...

:) Fajne.
Strach jest złym doradcą. Mam wiedzieć ( brać to pod uwagę), że coś "jest" np. istnieje coś takiego jak zwiedzenie, ale banie się tego jest złe, ponieważ powoduje, że będę podejmował decyzję biorąc ten "strach" pod uwagę. Np. nie zrobię tego, bo się boję.
Rz 8:15 bw "Wszak nie wzięliście ducha niewoli, by znowu ulegać bojaźni, lecz wzięliście ducha synostwa, w którym wołamy: Abba, Ojcze!"
Ostatnio taka myśl przyszła mi do głowy, że nie mogę się pewnych "rzeczy" bać ( sytuacji, zdarzeń, okoliczności itp.), co nie oznacza wcale, że mam te "rzeczy" ignorować, pomijać. Nie, trzeba mieć je na uwadze, ale nie powinienem się ich bać !
Natomiast bać się trzeba Boga, jak się Boga będę bał, to nawet nie do końca świadomie będę podejmował decyzję właśnie kierując się Bogiem.

Autor:  Owieczka [ Śr kwi 22, 2015 6:07 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Hm...a ja jednak troszkę się boję, dlatego tym bardziej "baczę" (pilnuję się). Wiem, jak łatwo jest wpaść w zwiedzenie, jak łatwo dać sobą manipulować, jak łatwo uwierzyć w kłamstwo, jeśli...trwa się w jakimś grzechu. Wystarczy być tchórzliwym, powątpiewać (być słabej wiary, nie ufać Bogu do końca), mieć jakieś "światowe" ambicje(karmienie swojego ego), być ignorantem w jakiejś dziedzinie ("nie chce mi się tego sprawdzać"), być konformistą ("chcę mieć święty spokój i mieć dobre relacje z ludźmi"), mieć o sobie zbyt wysokie/ zbyt niskie mniemanie itp.. To wystarczy. Prawdy trzeba szukać przez całe życie z czystym sercem, uczciwie, nie oszukując siebie ani innych w czymkolwiek, z gotowością do poniesienia wszelkich kosztów, pokornie. To wcale nie jest łatwe. Gdyby to było łatwe, nie było dzisiaj tylu zwiedzionych...Wiele lat siedziałam w zwiedzeniu, a przecież wierzyłam, czytałam Biblię. Diabeł wykorzystał mój strach, moją niewiedzę, mój grzech (chore ambicje), zerwanie ze zwiedzeniem bolało, ale na szczęście z Bożą pomocą udało się.
Dlatego dzisiaj- skoro wiem, jak to działa- podchodzę do tego z większą niż kiedyś pokorą i boję się grzeszyć...Bo wejście w zwiedzenie otwiera właśnie grzech.

Autor:  itur [ Śr kwi 22, 2015 6:59 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Chyba zwrot "nie boje sie zwiedzen" brzmi troszke niefortunnie... Oczywiscie jak zwykle pisze skrotami myslowymi i moge byc zle zrozumiana :-) Nie mam tu na mysli, ze absolutnie nigdy nie moge ulec zwiedzeniu - az tak pyszna nie jestem :lol: Mialam bardziej na mysli sytuacje, gdy dostrzegam jakies zwiedzenie, mowie o nim, ostrzegam, nie chce miec z nim nic wspolnego, a ktos wmawia mi, ze mam taka postawe z powodu strachu przed zwiedzeniami... A mamy baczyc, zeby nas nikt nie zwiodl.

Autor:  wujcio [ Śr kwi 22, 2015 7:26 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

itur napisał(a):
Chyba zwrot "nie boje sie zwiedzen" brzmi troszke niefortunnie...

Stwierdzenie, że nie boję się zwiedzenia, nie musi oznaczać, że stoi za tym przekonanie, iż nie będę zwiedziony.
Nie boję się zwiedzenia, ale - pilnuje się, zwracam uwagę, uważam, jestem ostrożny itp. Jest różnica pomiędzy baniem się, a np.zwracaniem na coś uwagi. Mam się pilnować, ale nie mam się bać ! Jednocześnie bać się mam Boga.
Owieczko przeczytaj co napisałaś.
Z jednej strony :
Owieczka napisał(a):
Hm...a ja jednak troszkę się boję
ale z drugiej :
Owieczka napisał(a):
Wystarczy być tchórzliwym
Owieczka napisał(a):
Diabeł wykorzystał mój strach

Może jeszcze raz. Mamy się nie bać, co wcale nie oznacza, że mamy coś ignorować, nie brać pod uwagę, czy też pomijać. Jest w tym pewien niuans. Tak subtelna ale b. istotna różnica. Bycie ostrożnym wcale nie musi być podszyte strachem ale np. przeczytanym Słowem !

Jeszcze wracając do wypowiedzi.
Rafał napisał(a):
Wg Kupczyńskiego "Nie należy się bać zwiedzenia",
Dla mnie za tą konkretną wypowiedzią, wygłoszoną w pewnym kontekście, stoi stwierdzenie - nie będę zwiedziony. A to już jest błąd.

Autor:  Owieczka [ Śr kwi 22, 2015 8:22 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

No, chyba nie można porównywać strachu o siebie samego (=bycie tchórzliwym) ze strachem przed popełnieniem grzechu, co bardziej rozumiem jako "bojaźń Bożą", która jest początkiem mądrości...

Moje tchórzostwo, które diabeł wykorzystał wynikało bardziej ze strachu przed tym, jak ludzie odbiorą to, co będę mówiła, robiła, wykonywała.Czy ich nie urażę. Czy mnie zaakceptują. Natomiast strach przed popełnieniem grzechu (nie ten paraliżujący, destrukcyjny, ale właśnie strach wynikający ze świadomości, co może się stać, jeśli "pozwolę sobie" na grzeszenie) pomaga uniknąć m.in. wejścia w zwiedzenie. Gdybym bardziej się bała Boga niż ludzi, uniknęłabym wielu przykrych spraw w moim życiu.

Co do wypowiedzi "nie należy się bać zwiedzenia"- oczywiście jest tak, jak napisałeś, tu chodzi o to, aby nie być ostrożnym, nie sprawdzać niczego i ogólnie rzecz biorąc być beztroskim.

Autor:  Rafał [ Śr kwi 22, 2015 11:15 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

wujcio napisał(a):
Dla mnie za tą konkretną wypowiedzią, wygłoszoną w pewnym kontekście, stoi stwierdzenie - nie będę zwiedziony. A to już jest błąd.


Dokładnie tak. Posłuchajcie wypowiedź Kupczyńskiego przez minutkę od 9 minuty... Jest on pewien, że skoro zna Ducha Świętego od wielu lat, jest dzieckiem Bożym i ma bliską relację z Bogiem, to nie ma dla niego zagrożenia pójścia za zwiedzeniem. I w tym kontekście on się zwiedzeń nie boi. Tylko w takim razie po co są w Piśmie ostrzeżenia przed zwiedzeniami, skierowane do uczniów Pana Jezusa? Czy powinni się nimi przejmować tylko ci, którzy świadomie odeszli od Boga i nie mają z Nim relacji, czy też jednak wszyscy?

We mnie również nie ma panicznego strachu przed zwiedzeniami. Ale ostrzeżenia płynące z Pisma przyjmuję w całości. Nie zakładam też z góry, że nie ma dla mnie zagrożenia pójścia za zwiedzeniem, bo przecież chodzę w Duchu już dobrych kilka lat, studiuję Słowo, itd.

Zostawmy jednak to, dla mnie ważniejsza w tym wszystkim jest argumentacja biblijna zaprezentowana przez Kupczyńskiego, czym się już zająłem i postaram się na dniach umieścić artykuł z ripostą na swojej stronie. Link oczywiście umieszczę w tym wątku.

Autor:  Rafał [ Cz kwi 23, 2015 8:37 am ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Jeszcze nie skończyłem pisać jednej riposty, a już potrzebna będzie druga :) Połączę je chyba w jedną...

Marcel Płoszczyński zabrał głos http://chnnews.pl/index.php/pl/kraj/ite ... terzy.html
Z nim akurat kiedyś korespondowałem i zaświadczam, że żadnych ostrzeżeń on nie przyjmuje. Nawet nie zapoznał się z wykładami Justina Petersa, które mu zalinkowałem.

Z jego wypowiedzi dowiadujemy się jednak bardzo ciekawej rzeczy. Skąd się wzięła u niego fascynacja "świętym śmiechem" i padaniem w duchu? W Anglii u baptystów :!: dostał duchem po brzuchu - mówi że był to gigantyczny prąd, który popchnął go 2 metry do tyłu na ziemię...

Ojojooj... żal mi go, że zamiast zachwycać się Słowem Bożym, dał się nabrać na fałszywkę (nie sprawdzając jej z Pismem) i teraz nieudolnie jej broni, strasząc krytyków fałszywych zjawisk Bożym nieprzebaczeniem...
Nie wiem jak wy, ale ja się Płoszczyńskiego i jego gróźb nie boję.

Autor:  Rafał [ N kwi 26, 2015 6:45 pm ]
Tytuł:  Re: Uwielbienie czy szaleństwo?

Uwielbienie, czy szaleństwo? Cz.1
http://www.kuzbawieniu.pl/artykuly/ostr ... nstwo-cz-1

Cz.2 za kilka dni.

Strona 4 z 5 Strefa czasowa: UTC + 1
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/